Kaplica Toszy w Słupnej

 

Opis kapliczki Toszy pochodzący z książki "Historja Parafji Mysłowickiej", napisanej przez ks. Jana Kuderę i wydanej w 1934 roku

 

[...] Kaplica na górze Słupeckiej też ma swoją historję. Tradycja ludowa niesie o niej, że istnieje już od 750 lat. Chociaż to jest poprostu niemożliwem, bo w r. 1180 ledwo stał w Mysłowicach kościół św. Krzyża a tu na górze Słupeckiej wznosiły się gęste i nieprzebyte lasy, to w każdym razie, przyjmując, iż w każdej tradycji albo legendzie jest troszeńka prawdy, i że jądro jest treściwe, stara wiara ludu wskazuje na to, iż kaplica musi być dawnej daty. Ciekawą jest rzeczą, że o tej kaplicy w metrykach ani też w żadnych aktach nie ma żadnej wzmianki, chociaż metryki we wielu wypadkach są bardzo dobrem źródłem dla historii lokalnej z powodu nieraz bardzo ciekawych notatek. Nawet ks. Nyga, który wiadomo często lubił przy zapisach swoich podawać jakieś historyczne reminiscencje i nieznane daty, o powstaniu, ewentualnym wieku, o fundatorach tej kaplicy nic a nic nie pisze. Aż naraz pod datą 23 października 1811 roku znajdujemy w księdze zgonów taką zapiskę: "Umarł Ludwik Maksymiljan Jan, syn księcia i francuskiego pułkownika, pana i dziedzica na Słupny Jana Sułkowskiego i w dniu 26 tegóż miesiąca pochowany został przy murowanej kaplicy na wierzchołku góry za Słupną przy drodze, we wieku 3 lat." Na marginesie zaś tej samej karty stoi taki dopisek: "Ponieważ kaplica ta się zapadła a krypta sama była uszkodzona, dlatego książęce to dziecko w dniu 1 kwietnia r. 1837 przy udziale kapłana i sługi kościelnego jakoteż wydzwanianiu na cmentarz przeniesione zostało." Z dwóch tych notatek dowiadujemy się więc, że na samym wierzchołku góry Słupeckiej jak dziś stała murowana kaplica z kryptą tak urządzoną, iż można było w niej umarłych chować, że w r. 1837 kaplica ta zawaliła się i krypta była uszkodzoną, iż zaistniało niebezpieczeństwo sprofanowania zwłok. To runięcie kaplicy potwierdza nam fakt, że musiała ona być, jak wspomniało, bardzo dawnej daty, bo wiadomą jest rzeczą, że dawniej budowano o wiele solidniej i masywniej niż dzisiaj.

 

kaplica toszy 1 Kaplica Toszy w Słupnej - 1936 rok.

 

Wypada na tem miejscu powiedzieć kilka słów o drugiej legendzie, która do tej kaplicy jest przywiązana. Otóż lud okoliczny mówi, że jakiś pan Mysłowic w te kaplicy wziął ślub. Skonstatować trzeba, iż to jest stanowczo nieprawdą i że tylko w pojęciu ludu pomieszał się Mieroszewski, pan Mysłowic, z księciem Sułkowskim, o którym niemieccy bajkopisarze opowiadają, iż miał swoją narzeczoną Laryszównę wykraść i w jakiejś kaplicy blisko granicy z nią wziąść ślub, zmusiwszy księdza do asystencji. Może kiedyś będę miał sposobność i czas do zestawienia wszystkich bajek o Sułkowskich i do przeciwstawienia im historycznej prawdy.

 

kaplica toszy 2

 Kaplica Toszy w latach 30-tych XX w.

 

Jak długo kaplica pozostała w stanie opisanym przez ks. Nygę, niewiadomo. Być może, że ją księżna Sułkowska odbudowała, bo lud mówi, iż ją "księżna słupecka" wybudowała. Faktem jest, że kaplica w roku 1895 znajdowała się w opłakanym stanie. Była tak niską, że dorosły człowiek w niej wyprostować się nie mógł, mury się po wielkiej części były zawaliły, a sufitu nie było prawie nic, tak iż się widziało niebo. Jeżeli się jeszcze zważy, że w kaplicy nieraz urządzali sobie włóczęgi nocleg, to zrozumieć można, iż niejeden dobry katolik z takiego stanu się gorszył. Dlatego to w r. 1895 gospodarz Paweł Tosza wybudował zupełnie nową kaplicę, korzystając do budowy ze starego materjału, o ile się do tego nadawał. Z własnych zaś pieniędzy dokupił to, co jeszcze było potrzebnem, na pierwszem miejscu obraz Matki Boskiej Częstochowskiej na płótnie malowany. Po wykończeniu kaplicy miejscowy proboszcz ks. Klaszka ją poświęcił. [...]