1910

 


4 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Aresztowano tutaj niezamężną Cz., jeszcze młodą dziewczynę podejrzaną o dzieciobójstwo. Jak stwierdzono miała Cz. porodzić we wrześniu zeszłego roku, nie można jednak było dotąd stwierdzić, gdzie się dziecko znajduje. Dziewczyna nie chce dać żadnego wyjaśnienia i twierdzi, że nie porodziła.

- Został tutaj aresztowany pewien człowiek, który podczas aresztowania go odrzucił od siebie świecznik, który widocznie skradł albo z kościoła albo z jakiej kaplicy.

- Pewien woźnica galicyjski został napadnięty na drodze między Mysłowicami a Wilhelminą. Kiedy napadnięty chciał się bronić, poczęli łobuzi strzelać do niego i zranili go. Napastników dotąd nie wykryto.


8 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. Żołnierz S. z 23 pułku, który na święta otrzymał urlop i odwiedził swych rodziców mieszkających w Królestwie przedłużył sobie urlop, aż do Nowego Roku. Czas spędził częścią w Królestwie częścią w Galicyi. Za radą przyjaciela zdjął mundur i podarował go przyjaciołom w Szczakowie. Skoro się ojciec o tem dowiedział odszukał syna i odstawił go do granicy, gdzie przyszła po niego policya z Mysłowic, która odstawiła go do najbliższej władzy wojskowej.

Mysłowice. W nocy na Nowy Rok został napadnięty niedaleko poczty, przez czterech mężczyzn, maszynista Z. Napastnicy zranili go bardzo kijami i nożem

- Z rzezalni uciekł wół, pochwycono go dopiero na przedmieściu Szabelnia, gdzie wszedł do obory pewnego chałupnika. Na szczęście nikt nie został przez zwierzę poturbowany.


9 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. Na targowisko w Sosnowcu spędzono od 28. grudnia 1909 aż do 3. stycznia 1910, 2813 wieprzy. Z tej liczby dostarczono do Bytomia 500 sztuk, Król. Huty 479, Tarnowskich gór 195, Zabrza 338, Gliwic 211, Katowic 420 a do Mysłowic 220 wieprzy, czyli razem 2363. Cena pozostała ta sama i tak płacono za funt żywego towaru 46 do 56 fenygów. Przeciętna cena wynosiła 52 fenygi za funt.


11 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Brzęckowice. Niezamężna M. zamordowała swoje dziecko, które dzień przedtem porodziła. O ile dotąd stwierdzono, udusiła wyrodna matka dziecko, a następnie porzuciła je na polu. Rzecz może nie byłaby się wykryła, lecz M. wskutek wielkiego upływu krwi, musiała wezwać akuszerkę do pomocy. Pytano się więc matkę, gdzie jest dziecko i w ten sposób dowiedziano się prawdy.


12 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. W czwartek aresztowano tutaj od dłuższego czasu poszukiwanego mordercę leśniczego Wilczka, który przed 6. latami został zastrzelony. Morderca sam się z tem wydał, w stanie nietrzeźwym i powiedział gdzie ukrył broń, którą zastrzelił myśliwego. Za wykrycie mordercy wyznaczyła prokuratorya swego czasu 1500 marek.

Brzezinka. Aresztowano tutaj robotnika U., podejrzanego o zabójstwo. W roku 1903 został zabity przez kłusowników, których pilnie wyszukiwał, uczeń myśliwski Sygmund w lesie przy Brzęckowicach. S. został ugodzony kulą z tyłu w głowę. Aresztowany, który już raz dla tej sprawy był w więzieniu śledczem, chwalił się podobno nieraz, także przy piwie, że Sygmund zginął z jego ręki. Mówił, że ma pewną rękę, jakkolwiek nie służył przy wojsku.


13 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. W grudniu 1909r. dowieziono na Górny Śląsk z Sosnowca 11976 wieprzy, w listopadzie tylko 9910. Z liczby 11 976 wieprzy dowieziono do Bytomia 2 500 sztuk, Król. huty 2399, Tarnowskich gór 887, Zabrza 1833, gliwic 1162, Katowic 2100 a do Mysłowic 1095 wieprzy. Do Sosnowca przyprowadzono w grudniu 14 058, zaś w listopadzie 11 231 wieprzy. Cena wynosiła przeciętnie 51 fenygi za funt żywego towaru. W grudniu 1908 r. dowieziono 10120 wieprzy i płacono przeciętnie 48 fenygów za funt żywego towaru.


14 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Janów. Obecnie przerabiają starą kotlarnię szybu Alberta na kościółek tymczasowy. Będą tutaj odprawiane nabożeństwa, dopóki nie zostanie wystawiony nowy kościół.

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Rozpoczęto już z rozszerzaniem tutejszego dworca. Obecnie burzą budynek, w którym znajduje się urząd celny.

Wiadomości potoczne: Brzezinka. W jednym z tutejszych lokali został podczas bójki ciężko zraniony woźnica Balica z W. Chełmu. Pewien robotnik uderzył go butelką w głowę, tak, że B. upadł bezprzytomny na ziemię i umieszczono go w gminnym domu chorych. Dopiero po kilku godzinnych staraniach, odzyskał przytomność. Robotnik, który zranił woźnicę uciekł, został jednak na szosie prowadzącej do Mysłowic aresztowany.


16 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. Na targowisko w Sosnowcu spędzono od 4. do 10. stycznia 2782 wieprzy. Na Górny Śląsk dowieziono: do Bytomia 500 sztuk, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 169, Zabrza 371, Gliwic 225, Katowic 420 a do Mysłowic 220 sztuk, czyli razem 2385. Za funt żywego towaru płacono 50 do 60 fenygów. Przeciętna cena wynosiła 56 fenygów.

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Pewna kobieta Z. nalała do wanny benzyny i chciała w niej wyczyścić ubrania. Ponieważ jednak ustawiła wannę blisko pieca, nastąpił wybuch, wskutek którego zostało strzaskanych część szyb w oknie. Odłamki szkła padły na przeciwległą stronę ulicy. Z. i jej dziecko odnieśli poparzenia na twarzy.


19 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Przetargi przymusowe. 28- lutego 1910 o godz. 9. w sądzie w Mysłowicach, pokój 26. – 5 ar 25 metr. kwad. z domem mieszkalnym i zabudowaniami w Imielinie, zapisane na imię: zamężnej Anny Pohlowej, z domu Stolorzównej z Brzezinki.


22 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. (Nadużycia pruskich agentów emigracyjnych). Z Aleksandrowa na pograniczu Królestwa i Wielkiego Księstwa Poznańskiego donoszą, że na granicy pruskiej dzieją się obecnie stale nadużycia, poparte powagą władz administracyjnych pruskich i pomocą żandarmów, mające na celu napędzanie pieniędzy pruskim agentom emigracyjnym. Urzędnicy kwarantanny w Otłoczynie, w dalszym ciągu niepokoją przejeżdżających, których podejrzewają o wyjazd do Ameryki.

- W Sosnowcu zostało aresztowanych dwóch handlarzy dziewcząt. Stwierdzono, że aresztowani byli w związku z szeroko rozgałęzioną bandą handlarzy żywym towarem.

- Na targowisko w Sosnowcu spędzono od 11. do 17. bm. włącznie tylko 2788 wieprzy. Do obwodu przemysłowego górnośląskiego dostarczono: do Bytomia 500 sztuk, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 171, Zabrza 390, Gliwic 211, Katowic 420 a do Mysłowic 220 sztuk, czyli razem 2392 wieprze. Za funt żywego towaru płacono od 48 do 58 fenygów, przeciętna cena wynosiła 54 fenygi.

- Na kopalni Niwce, opodal Mysłowic, wydobyto na wierzch inżyniera Trepkę i sześciu górników. Kiedy się wieść o tem rozeszła zgromadziło się wiele ludzi na kopalni. Dzięki pomocy lekarskiej zdołano nieszczęśliwych przywołać do życia.

Przetargi przymusowe. Sprzedawane będą: 5-go marca 1910, o godz. 9. w Mysłowicach, pokój 26 – 10 ar 21 metr. kwad. z domu mieszkalnym, stajnią, pracownią itd., zapisane na imię: kupca Karola Zubra i jego żony Magdaleny, z domu Stokfiszównej, z Mysłowic.


27 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. W poczekalni trzeciej klasy, na tutejszym dworcu skradziono dwie paczki, w których się znajdowały ubranie i trzewiki. W jednej z paczek znajdowały się papiery na imię nauczyciela Leona Reicha z Kassel.


29 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: (Śmierć zbrodniarki). W tych dniach zmarła w Nicei Floryntyna Trzaskalikowa, która główną była sprężyną morderstwa popełnionego na hrabinie Sułkowskiej z Słupny pod Mysłowicami. Trzaskalikowa pochodziła z Raciborza, była wykształconą kobietą i nie szczyciła się dobrą sławą. Tragedya Sułkowskich była głośną w pierwszej połowie zeszłego stulecia. Tragedya ta zakończyła się sensacyjnym procesem o zdradę stanu, podsunięciem dziecka, uprowadzenie pięknej córki pewnego magnata i zabójstwo matki. Brat Trzaskalikowej który był wmieszany w tę całą awanturę umarł w jednym z górnośląskich domów karnych. Trzaskalikowa sama, która pozostawiła znaczny majątek na Śląsku, uciekła do Helgolandyi, później przeniosła się do Anglii, a w tych dniach jak nam donoszą, umarła w Nicei, gdzie przez długie lata żyła pod obcem nazwiskiem. Dosięgła ona późnego wieku, bo tragedya w Słupnie stała się w r. 1848. Pani Sułkowska niechcąc zezwolić na małżeństwo swego syna z Trzaskalikową, padła ofiarą ręki zbrodniarza. Syn pani Sułkowskiej po bardzo burzliwem, wyuzdanem i hulaszczem życiu zginął podczas rozruchów w Wiedniu na barykadach. Całą tę krwawą historyę Sułkowskich i wmieszanych w te wszystkie awantury innych rodzin magnackich z Górnego Śląska opisujemy dokładnie w powieści „Zmarniały ród”. Nowi czytelnicy, którzy dopiero po nowym roku zaabonowali nasze gazety, a którzy zaciekawili się tą historyą, niech się o stare numery „Kuryera Śląskiego” zwrócą do administracyi „Polaka”.

Na targowisku w Sosnowcu spędzono od 18. do 25. bm. 2813 wieprzy. Z tego dostarczono do Bytomia 500 sztuk, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 194, Zabrza 372, Gliwic 237, Katowic 420, do Mysłowic 220, czyli razem dowieziono na Górny Śląsk 2423 wieprze. Za funt żywego towaru płacono 46 do 56 fenygów, przeciętna cena wynosiła 52 fenygi za funt.


30 stycznia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Nowy przepis dla robotników sezonowych opiewa, że robotnicy, którzy przy przekroczeniu granicy nie mają jeszcze żadnego zatrudnienia, otrzymają kartę legitymacyjną na dziesięć dni. Skoro zaś w tym czasie znajdą pracę – u policyi miejscowej nowego miejsca zatrudnienia muszą postarać się o poświadczenie, które policya sama wyśle do urzędu granicznego, a stamtąd nadeślą odwrotnie kartę legitymacyjną na cały sezon.


1 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Onegdaj przed południem został zasypany przez węgle na kopalni nieżonaty nasypacz Thiele. Wydobyto go z pod gruzów nieżywego.


2 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: W ostatnich dniach skradziono na kilku dworcach z wagonów skrzyneczki z środkami ratunkowemi i przyrządami sygnałowemi. Dyrekcya kolejowa w Katowicach wyznaczyła wysoką nagrodę, za odnalezienie złodziei.

Z sądu: Czeladnik krawiecki Henryk Gross był zatrudnionym przez krótki czas u pewnego mistrza w Mysłowicach. Chlebodawca widział się jednak zmuszonym odbyć czeladnika. Ze zemsty za to oskarżył mistrza, że się dopuścił wykroczeń przeciw paragrafowi 175mu. Czeladnik oskarżył mistrza, jakkolwiek nie miał żadnych danych co do prawdziwości swego oskarżenia. Został za to skazany, przez izbę karną w Bytomiu, na dziesięć miesięcy więzienia.

Nadesłane: Małżonkowie Henryk Ebert i Maryna, z domu Hetmańska z Brzezinki, obchodzą w dniu 8. lutego jubileusz złotego wesela. Z tej okazyi składają im najserdeczniejsze życzenia krewni i znajomi. (Jubilaci są abonentami naszych gazet, dlatego i redakcya nasza przyłącza się do życzeń).


4 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. Na drodze między Katowicami a Mysłowicami skradziono 17 kilogramów drutu bronzowego.


5 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. W nocy na niedzielę wtargnęli złodzieje do sklepu handlarza starzyzny Wilka, mieszkającego w domu Olesia. Zabrali tutaj różne ubrania. Niezadowolili się jednak tem złodzieje, lecz w tą samą niedzielę wieczorem o ½7 zakradli się powtórnie do tego samego składu i znów zabrali różne ubrania, z któremi następnie umknęli. Jakkolwiek policya natychmiast się zjawiła nie zdołano złodziei pochwycić.

Robotnik okolicznościowy Wynciorz miał widocznie wielkie pragnienie. W pewnym lokalu zobaczył ukrytą butelkę, w przekonaniu, że to wódka, pochwycił butelkę i porządnie z niej pociągnął. Lecz w tejże chwili wypluł, płyn i krzyczał z boleści. W butelce znajdował się płyn trujący.


6 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Korespondencye: Brzęckowice. Większa część ludzi czyta w naszej wiosce polskie gazety, a pomimo to każdy, który zna tutejsze stosunki, nie może być z nich zadowolonym, bo do oświaty u nas jest jeszcze daleko. Przyczynę tego upatruję w tem, że się tutaj nie urządza żadnych wieców ani zebrań, w którychby się ludzie mogli pouczać. Wzywam więc towarzystwa, nasze ażeby się zechciały zająć urządzeniem wieców i zakładaniem nowych towarzystw po wsiach.
Że tutaj oświata stoi jeszcze na dość niskim stopniu, świadczy choćby tylko fakt, że tutaj aż dwa niemieckie „ferajny” mają swój dobry byt; związek wojacki i niemiecki związek posiedzicieli domów i gruntów. Ten ostatni ma nawet Polaków w swym zarządzie, którzy na posiedzeniach tego związku pomimo, że są Polakami, posługują się tylko niemieckim językiem. – Pytam się Was, Brzęckowianie – czyście się już wyrzekli poczucia narodowego, czy to się zgadza z honorem Polaka i katolika być członkiem hakatystycznego „kriegerferajnu”? – Dla czegóż nie założycie polskiego towarzystwa? Zganić tu muszę także nasze matki, które dzieci swoje posyłają na germanizatorskie „Elternabendy”, gdzie się już za młodu tym niewinnym dzieciom wpaja pruskie przekonania.

A teraz jeszcze parę słów o czekających nas wyborach do rady gminnej. Wzywam wszystkich rodaków, ażeby wybrali na ławników tylko mężów światłych i energicznych, którzy będą mieli dosyć siły oprzeć się przeciwko nowym ciężarom na lud biedny. Pamiętajmy, że od wyniku wyborów bardzo wiele zależy.
P o l a k – P o d g ó r z a.

Wiadomości potoczne: Komisya składająca się z trzech panów należących do ministerstwa handlu objeżdża i ogląda górnośląskie kopalnie i fabryki. W Gliwicach byli ci panowie w sobotę i oglądali fabryki przemysłu żelaznego, następnie zwiedzili fabryki w Zabrzu, Zaborzu, Król. Hucie, w Hajdukach, dalej fabryki należące do katowickiej spółki akcyjnej, a 5-go b. m. udali się na kopalnię w Mysłowicach; na tem zakończą oglądanie.

Na targowisko w Sosnowcu spędzono od 25. aż do 31. stycznia 2864 świnie. Z tego dostarczono do Bytomia 500 sztuk, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 185, Zabrza 419, Gliwic 229, Katowic 420 a do Mysłowic 220 wieprzy, czyli razem dostarczono do obwodu przemysłowego Górnośląskiego 2453 wieprze. Za funt żywego towaru płacono 46 do 56 fenygów. Przeciętnie płacono za funt żywego towaru 52 fenygi.

Nadesłane. Małżonkowie Henryk Ebert i Marya, z domu Hetmańska z Brzezinki, obchodzą jubileusz złotego wesela w dniu 8-go b. m. Z tej okazyi składają im serdeczne życzenia krewni i przyjaciele.
Majcher Pająk

Przetargi przymusowe. 14 marca 1910 o godzinie 9 w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 6 ar 83 metr. kwadr. pole przy ulicy Klemana i Kopalnianej, zapisane na imię: Franciszki, żony przedsiębiorcy budowlanego Józefa Gawlińskiego, z domu Markiewiczowej z Mysłowic.


10 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Goście hotelu „International” byli w nocy niepokojeni przez ciągłe strzelanie. Wkrótce potem wbiegł jakiś mężczyzna do lokalu całkiem mokry i opowiadał, że wielką bandę przemytników spostrzegli kozacy przy pochodzie przez granicę i poczęli strzelać. Kozacy odebrali różne towary przemytnikom, lecz nikt nie został zraniony.

Napadnięty został maszynista Emil Szwider wraz z żoną. W drodze do Brzezinki przechodzili obok posiadłości Kaszycy. Kiedy pies K. począł szczekać, wybiegł on z swymi synami z domu, wszyscy byli uzbrojeni w kije i poczęli biś S. Napadnięty wołał o pomoc i wysłał żonę, żeby pobiegła i przyprowadziła pomoc, lecz żona nie odeszła, gdyż nie chciała opuścić męża. S. pozostał stać przed domem, chciał się bowiem dowiedzieć, kto tam mieszka. Po mniej więcej 10 minutach wypadł K. powtórnie z synami z domu i bili tak długo S., aż pozostał leżeć bezprzytomny, żonę jego wrzucono do rowu. Kiedy nadeszła policya K. uciekł. Przeciwko K. wniesiono skargę.

Przetargi przymusowe. 4-go kwietnia 1910, o godz. 9 w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 1 ha 96 ar 83 metr. kwadr. z domem mieszkalnym, zabudowaniami, polem, łąką, pastwiskami i t. d., zapisane na imię: żony robotnika Franciszka Zientka, Anny z domu Radwańskiej z W. Chełmu.


11 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. W styczniu br. dowieziono z Sosnowca do obwodu przemysłowego górnośląskiego 9653 wieprzy, w grudniu 1909 natomiast dowieziono 11 976 wieprzy. Z liczby 9653 dostarczono do Bytomia 2000, Król. Huty 1912, Tarnowskich gór 719, Zabrza 1552, Gliwic 902, Katowic 1680 a do Mysłowic 880 sztuk. Do Sosnowca w ogóle dostarczono w styczniu 11 290 sztuk. Przeciętnie płacono za funt żywego towaru na początku miesiąca 56 fenygów, a stopniowo obniżyły się ceny na 52 za funt żywego towaru.


12 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Na targowisko w Sosnowcu spędzono od 1-go do 7-go lutego włącznie 2913 wieprzy, w tydzień przedtem tylko 2864 sztuk. Z liczby 2913 dostarczono do Bytomia 500 sztuk, Król. Huty 480, Tarnowskich Gór 191, Zabrza 387, Gliwic 240, Katowic 420 a do Mysłowic 220 sztuk, czyli razem dowieziono do obwodu przemysłowego górnośląskiego 2438 wieprzy. Za funt żywego towaru płacono 46 do 56 fenygów. Przeciętna cena wynosiła 52 fenygi.


17 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Z więzienia śledczego wypuszczono żonę handlarza drzewa Dancigera z Mysłowic, która od początku sierpnia zeszłego roku znajdowała się w więzieniu w Bytomiu.


18 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Na wiosnę mają najpierw budować drugi tor dla kolejki ulicznej na przestrzeni pomiędzy Katowicami a Mysłowicami. Jednakże drugi tor ma być tylko tam kładziony, gdzie na to pozwala szerokość ulicy. Po ukończeniu budowy toru na tej przestrzeni ma być budowany drugi tor pomiędzy Bytomiem a Katowicami przez Król. Hutę i Świętochłowice.


19 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. We wtorek wieczorem około godziny siódmej powstał pożar w pewnej szopie, która się całkiem spaliła wraz z całym zapasem drzewa.

Przetargi przymusowe. 4-go kwietnia 1910, o godzinie 10½ w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – a) 88 ar 62 metr. kwad. z domem mieszkalnym, stajnią, podwórzem, ogrodem, pastwiskiem i rolą, b) 59 ar 74 metr. kwad. z rolą, zapisane na imię robotnika Józefa Fuhrmana z Granic – Imielina.


20 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Na targowisko w Sosnowcu spędzono w ostatnim tygodniu tj. od 8. do 14. bm. 2879 wieprzy, natomiast osiem dni przedtem 2913 sztuk. Z liczby 2879 dostarczono do Bytomia 500, Król. Huty 380, Tarnowskich gór 148, Zabrze 354, Gliwic 226, Katowic 420 a do Mysłowic 220 sztuk czyli razem dostarczono do obwodu przemysłowego Górnośląskiego 2348 sztuk. Za funt żywego towaru płacono 46 do 56 fenygów. przeciętna cena wynosiła za funt 52 fenygi.


22 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. Przytrzymano tutaj w tych dniach pewnego młodego mężczyznę, który jest chory na umyśle. Mówi on, że się nazywa Białas i pochodzi z Katowic. Liczy on może około 16. lat jest 1,68 m wysoki i ma na sobie nowe, porządne ubranie.


23 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. Dziecko robotnika kopaln. P. położyło kawałek papieru na rozpaloną blachę na piecu. Siostra dziecka nadeszła i zrzuciła palący się papier, który upadł na ubrańko dziecka, a ubrańko się zapaliło. Pomimo natychmiastowej pomocy dziecko umarło wskutek odniesionych poparzeń.


24 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Niedaleko Jęzora, tuż przy granicy rosyjskiej znaleziono zwłoki jakiegoś robotnika, trup musiał już od kilku dni tam leżeć. Policya z Mysłowic stwierdziła, że mężczyzna musiał umrzeć śmiercią gwałtowną. Stwierdzono że nieboszczyk pracował przez dłuższy czas w Niemczech, a oszczędziwszy sobie kilkanaście marek, wracał do domu. – Przypuszczają, że jacyś ludzie z Mysłowic dowiedzieli się, że nieboszczyk miał przy sobie pieniądze, zaczaili się na niego, a wreszcie zabili i obrabowali go, nie znaleziono bowiem przy trupie ani pieniędzy, ani najmniejszej rzeczy wartościowej.

Mysłowice. W zeszłym roku, gdy sokoli śląscy wracali z zlotu z Jaworzna, policya mysłowicka pozrywała wracającym gościom z zabawy sokolej orzełki i kokardki. Nawet kolczyki z orzełkiem, jakie panie miały w uszach zagrażały państwu niemieckiemu, bo i te policya skonfiskowała. W zeszły wtorek odbył się w tej sprawie sąd w Mysłowicach na którym Franciszka Stefka skazano na 5 mk. grzywny. Panie Arndt, którem skonfiskowano owe niebezpieczne kolczyki skazał sąd każdą na 3 mkj grzywny. Sąd skazał oskarżonych na tej podstawie, że znani ludzie jak stwierdził tajny policyant Malinowski z Bytomia, zgorszyli się widokiem polskiego orzełka.

Przetargi przymusowe. 11-go kwietnia 1910 o godz. 10½  w sądzie w Mysłowicach, pokój 20 – 3 ha 55 ar z polem, łąką i pastwiskiem, zapisane na imię: niezamężnej Maryi Adamczykowej w W. Chełmie. Termin wyznaczony na 21-go marca 1910 o godz. 10½, wypada.

11-go kwietnia 1910 o godz. 8-ej w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – a) 4 ha 22 ar 50 metr. kwadr. z domem mieszkalnym, zabudowaniami gospodarczemi, ogrodem, polem, łąką i t. d., b) 71 ar 90 metr. kwadr. z rolą, zapisane na imię: zamężnej Jadwigi Ossobowej, z domu Pilorzówny w Imielinie.


25 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Brzezinka. Na wiosnę br. mają tutaj rozpocząć budowę nowej, sześcioklasowej szkoły.


26 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Na targowisko w Sosnowcu spędzono w czasie od 13. do 31 bm. 2863 wieprze, w tydzień przedtem zaś 2879 sztuk. Z liczby 2863 odstawiono do Bytomia 500, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 173, Zabrza 369, Gliwic 232, Katowic 420 a do Mysłowic 220, czyli razem dostarczono do obwodu przemysłowego Górnośląskiego 2394 sztuk. Za funt żywego towaru płacono 46 do 56 fenygów, przeciętna cena wynosiła 52 fenygi.

Mysłowice. (Biblioteka Czytelni Ludowych) znajduje się u p. Wiktora Makowskiego, Bank i Wymiana pieniędzy przy ul. Pszczyńskiej 22. Tamże znajduje się także agentura na gazety „Polak” i „Kuryer Śląski”.


27 luty 1910 r. (Kuryer Śląski)

Korespondencye. Brzezinka. Kochani Rodacy ! W dniu 19-go marca odbędą się u nas wybory do rady gminnej, po południu o godz. ½2 u p. Pasternaka. Wiemy wszyscy, jak ważną sprawą są wybory do rady gminnej, a zwłaszcza, że wybieramy w dwóch klasach tj. w trzeciej i drugiej, więc udział wszystkich polskich wyborców jest konieczny, ażebyśmy się pomiędzy sobą mogli porozumieć co do wyboru kandydatów. (Lepiejby było już teraz postawić kandydatów, bo w ostatniej chwili nie zawsze łatwo przyjść do porozumienia. Red.) Dołożymy wszystkich sił, ażebyśmy przeprowadzili do zastępstwa gminnego obywateli rozsądnych, uświadomionych i dobrych Polaków.

B r z e z i ń s k i.


2 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Górnośląskie Towarzystwo kupieckie wysłało 14 lutego podanie do dyrekcyi kolejowej w Katowicach, aby dla poparcia ruchu handlowego z Galicyą ułatwiła połączenia kolejowe z Krakowem i z Lwowem. Dyrekcya odpowiedziała „tymczasowo”, że od 1-go maja r. b. pociąg pośpieszny nr. 9, odchodzący z Wrocławia wieczorem o godz. 6,12 do Mysłowic, otrzyma pociąg dodatkowy, który odchodząc z Mysłowic o godz. 9,48, będzie miał związek z austryackim pociągiem pospiesznym nr. 9, odchodzącym o godz. 10,22 wiecz. z Oświęcimia do Krakowa. Tym sposobem połączenie Sosnowca z Krakowem na Szopienice będzie również dogodniejszem.


3 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Korespondencye. Brzezinka. Obywatelom Brzezinki i Morgów zwracam uwagę na to, iż wybory do rady gminnej odbędą się u nas 19 marca, i czas najwyższy jest, ażebyśmy się pomiędzy sobą porozumieli co do sprawy postawienia własnych kandydatów. Minęły bowiem czasy naszego spoczynku i prowodyrstwa niemieckiego w gminie naszej; i nadchodzi chwila, w której mamy pokazać, że nasza gmina jest polską i Niemców, którzy nas zaprzedawają, do rady gminnej już nie wpuści. Zbierzmy nasze siły, Kochani Rodacy i w dniu wyborów wszyscy wspólnie głosujmy tylko na takich obywateli, o których wiemy, że są dobrymi i uświadomionymi Polakami, którzy nam sprawy naszej nie zaprzepaszczą. Niemcy, tj. kupcy i różni urzędnicy z kopalni nie mogą być naszymi zastępcami w gminie, bo ci nas tylko zaprzedadzą i większe jeszcze ciężary na barki nasze nam włożą.
U w a ż n y.

Wiadomości potoczne. Katowice. Ks. kardynał Kopp ma zamiar udać się w maju na Górny Śląsk, gdzie będzie udzielał sakramentu bierzmowania, a mianowicie w Michałkowicach, Laurahucie, Bogucicach, Mysłowicach i jeszcze innych miejscowościach. W przeszłym roku musiał bowiem przerwać ks. kardynał swoje prace z powodu nagłego zasłabnięcia.

Mysłowice. Posiedziciel dorożek K. został niebezpiecznie skaleczony nożem przez pewnego czeladnika rzeźnickiego. Ów czeladnik został wkrótce po dokonanym czynie aresztowany i skutego odprowadzono do więzienia.

- Tutejszej policyi kryminalnej doniesiono z Rosyi, że mają tutaj przybyć trzej włamywacze, którzy chcą popełnić kradzież w banku dyskontowym. Rzeczywiście, spostrzeżono trzech porządnie ubranych mężczyzn w pobliżu banku. Jednego z nich zdołano aresztować, dwóch natomiast uciekło. Aresztowany nazywa się podobno Lowicki, pochodzi z Sosnowca i jakiś czas przebywał na Syberyi. Znaleziono przy nim dwa nowe zegarki, które podobno pochodzą z kradzieży w obwodzie przemysłowym. Wszyscy trzej podejrzani mieli na sobie całkiem nowe ubranie.

- Aresztowano tutaj także pewnego rosyjskiego uciekiniera, który umknął z więzienia, na które był skazany za usiłowanie popełnienia morderstwa.

Brzezinka. Na Wesołej przyszło kilku włóczęgów do mieszkania pewnego robotnika. W mieszkaniu znajdowała się tylko sama żona, gdyż mąż był w pracy. Ludzie ci z dobytemi nożami zagrażali kobiecie że ją zabiją jeżeli im nie odda pieniędzy. Przestraszona kobiecina dała im pięć marek i oświadczyła, że resztę pieniędzy ma gdzie indziej schowane, następnie poczęła krzyczeć i wołać o pomoc, a złodzieje pouciekali. Podobno dwóch z nich zostało już aresztowanych.


4 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Korespondencye. Brzezinka. Czas obecny jest czasem żałoby całego chrześciańskiego świata, i w tym czasie każdy katolik rozpamiętywa męczeństwo i śmierć Zbawiciela Świata, lecz u nas w Brzezince mało się na to zważa. Właśnie teraz w czasie postu gra na sali p. Masali każdej niedzieli muzyka, co oczywiście bardzo obraża uczucie katolickie tutejszych gorliwych katolików, i w ogóle gorszy wszystkich mieszkańców naszej wioski. Pan Masala jest przecież katolikiem i dziwujemy się wszyscy, że w poście u siebie urządza muzykę. Czyż to kiedy indziej czasu niema? Jeżeli tę muzykę uprawia się tylko dla nauki albo dyletantyzmu, to przeznaczonych jest w roku na to aż 45 tygodni, a ten czas chyba już na to najzupełniej wystarczy, nie uprawiać muzyki w czasie postu. Zamiast obchodu stacyi w kościele, słychać u nas muzykę w karczmie. Nie jestem ja przeciwnikiem muzyki, ale co zbytek, to nie pożytek. Dziwi mnie, że ks. proboszcz dosyć obojętnie się wobec tej sprawy zachowuje i nie czyni żadnych starań, ażeby temu przeszkodzić i zapobiec zgorszeniu.
W s z ę d o b y ł.

Wiadomości potoczne. Mysłowice. Zarząd kopalni „Mysłowickiej” postanowił zbudować tutaj dom familijny dla robotników, w którym zamieszka 24 rodzin robotniczych, ponieważ jest tutaj brak mieszkań robotniczych. W przyszłości mają być oprócz tego, jeszcze dwa inne domy familijne zbudowane.

- We wtorek rano pomiędzy 5-tą a 6-tą wybiło 5 mężczyzn okno wystawowe u kupca Persikanera i w ten sposób dostali się do składu. Tutaj zabrali rewolwery i sporo nabojów. Włamywaczy spostrzeżono i ścigano ich, udało im się atoli umknąć i nie rozpoznano ich. Uciekli w kierunku Giszowca i Janowa.


5 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

- Na targowisko w Sosnowcu spędzono w tygodniu od 22. do 28. lutego 2894 wieprze, w tydzień przedtem zaś 2863. Z liczby 2894 dostarczono do Bytomia 500, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 190, Zabrza 373, Gliwic 219, Katowic 420 a do Mysłwoic 220 sztuk czyli razem dostarczono do Górnośląskiego obwodu przemysłowego 2402 wieprze, osiem dni przedtem zaś 2394. Za funt żywego towaru płacono 46 do 56 fenygów, przeciętna cena za funt wynosiła 52 fenygi.


9 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Na rozporządzenie prokuratoryi wydobyto w piątek zwłoki robotnika Broma w Mysłowicach z grobu i przewieziono je do domu chorych, celem zbadania właściwej przyczyny śmierci. W dniu 18. grudnia ubiegłego roku Brom umarł, jak wtedy głoszono, rażony paraliżem serca. Obecnie rozeszła się pogłoska, że B. został w ciągu sprzeczki uderzony przez jakiegoś Włocha Gruna butelką w głowę. Wskutek tego uderzenia odniósł nieboszczyk złamanie czaszki, co miało być przyczyną śmierci.

- W lutym br. dowieziono z Sosnowca do górnośląskiego obwodu przemysłowego 9582 wieprze. Z tego dostarczono do Bytomia 2000, Król. Huty 1920, Tarnowskich gór 702, Zabrza 1483, Gliwic 917, Katowic 1680 a do Mysłowic 880 sztuk. W ogóle dowieziono 11549 wieprzy. Przeciętnie płacono za funt żywego towaru 52 fenygi. W lutym 1909 roku dowieziono 9365 wieprzy, a przeciętnie płacono 48 fenygów za funt.


11 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Brzęckowice. (Baczność rodacy z Brzęckowic i Słupny!) Wybory do rady gminnej odbędą się we wtorek 22. marca br. w lokalu wyborczym p. Grünpetra. Ustępuje w każdej klasie po jednym radnym. Czas już więc największy zająć się agitacyą pomiędzy nami, ażeby przeprowadzić naszych kandydatów. Podatki w naszej gminie są coraz większe; chcąc więc, żeby nam już podatków więcej nie powiększali, powinniśmy koniecznie wybrać ludzi światłych i energicznych, którzy dzielnie będą bronić interesów naszych. Przedewszystkiem nie wybierajmy takich, którzy są członkami „Kriegerferajnu”, ponieważ tacy ludzie bronić nas nie mogą, bo by utracili łaskę u panów. W dniu wyborów niechaj nikt nie pozostanie w domu, lecz niech pospieszy na wybory. Niech się nikt nie wymawia, że nie ma czasu albo że bez niego się też wybory odbędą, bo tu chodzi o każdy głos, jeżeli się chcemy wyzwolić z pod opieki niepowołanych opiekunów, którzy dotąd nami rządzili. Ponieważ tutaj nie mamy tow. wyborczego, abyśmy się mogli porozumieć co do kandydatów, proszę aby każdy uprawniony do wyborów przyszedł pół godziny prędzej do lokalu wyborczego i tam się naradził z drugimi co do kandydatów. Wybory rozpoczynają się o godzinie 10 rano 22. marca. Kochani Bracia, w dniu wyborów pokażmy naszym przeciwnikom, żeśmy są jeszcze wolnymi obywatelami naszej gminy. Do dzieła więc Rodacy! Szczęść Boże !
O b y w a t e l e   z   P o d g ó r z a.


12 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Brzezinka. We wtorek rano usiłował jakiś złoczyńca podpalić dom w którym mieszkają pp. Sorkowie. Skoro żona S. spostrzegła ogień wybiegła przed dom i zauważyła, że jakiś człowiek począł uciekać. Kobieta pochwyciła go, lecz podpalacz się jej wymknął. Był to młody człowiek, który prawdopodobnie dążył do pracy. Ogień ugaszono.


13 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Na targowisko w Sosnowcu sprowadzono w ostatnim tygodniu 2913 wieprzy, w tydzień przedtem tylko 2894. Z liczby 2913 dostarczono do Bytomia 500, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 188, Zabrza 365, Gliwic 216, Katowic 420 a do Mysłowic 220 sztuk, czyli razem dostarczono do górnośląskiego obwodu przemysłowego 2389. Cena wynosiła stosownie do jakości towaru 46 do 56 fenygów za funt żywej wagi. Przeciętnie płacono 52 fenygów za funt.


15 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Z całej Polski. Zabór austryacki. Wychodźtwo do Niemiec i Ameryki. Od miesiąca już zaczęła się sezonowa emigracya robotnicza do Prus i Niemiec. W ostatnich dniach – jak donosi „Czas” – przejeżdża dziennie przez Kraków 8 pociągów, przewożących robotników z całego kraju, szczególnie Rusinów z powiatów tarnobrzeskiego, śniatyńskiego, husiatyńskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Dziennie przejeżdża już teraz około 6000 robotników przez Kraków. Robotnicy śpieszą się z wyjazdem w tem przekonaniu, że im wcześniej na „targowiska ludzkie” przyjadą, tem prędzej i lepszą pracę znajdą; chcą przeto uprzedzić dalsze zastępy, jadące od połowy kwietnia, właściwego terminu rozpoczynania polnych robót. Z powodu napływu masy robotników już teraz, władze pruskie robią trudności, szczególnie mężczyznom, i zawracają z Mysłowic jadących bez kontraktów pracy. Zwróceni do Krakowa robotnicy zalegają poczekalnie; kolej przyznaje im wolne karty i odwozi napowrót do kraju. Kobiety i dziewczęta znajdują pracę bez trudności.

Wiadomości potoczne. Katowice. U pewnej robotnicy pochodzącej z Królestwa, która przyszła do Prus na pracę, stwierdzono czarną ospę. Już przed kilku dniami zachorowała kobieta i umieszczono ją w barace dla chorych na zaraźliwe choroby w Mysłowicach.

Korespondencye. Kosztowy. Ze wszystkich okolic Górnego Śląska piszą do naszego kochanego „Kuryera Śląskiego” i „Polaka” liczne korespondencye, tylko z naszej wioski nikt się nie odzywa, chociażby tu było wiele do opisania. Germanizacya, jak wszędzie tak i do nas wciska się, i to zapomocą tutejszych „kulturtraegerów”. Od dawna już jest niektórym tutejszym „hurra-patryotom” solą w oku tutejsze towarzystwo gmin. „Sokół”, ażeby więc pokazać, co oni umieją, założyli tu zeszłą niedzielę „krygierferajn”. Ze smutkiem muszę niestety przyznać, że cały ich „krygierferajn” składa się tylko z samych polskich robotników, boć Niemców tutaj niema. Nie mogę zrozumieć na co oni tam poszli. – Rodacy, czyż nie mamy swoich własnych związków polskich? – wszak oprócz wyżej wymienionego towarzystwa, istnieje dla nas robotników Zjednoczenie Zawodowe Polskie; tam jest miejsce wasze! Wiecie, że nie mamy budowisk w naszej wiosce, wiecie iż dla nas Polaków istnieje tylko takie prawo: nie wolno. Gdy np. inne wioski starały się o budowiska, przedstawiciele naszej wioski zapomnieli o nas. I dziś jeszcze idziecie na ich lep. Jabym radził tym robotnikom, żeby w tak trudnych warunkach, w jakich się znajdują, pomyśleli raczej o poprawie bytu swego. Skarzą się wszyscy na liche zarobki, ale gdy się którego z nich namawia do organizacyi, to się wymawia i tłómaczy, że nie ma czem płacić, ale dla „krygierferajnu”, to ma pieniądze. Kochani Bracia, czyż wam „krygierferajn” wywalczy lepsze zarobki? Zechciejcież zrozumieć, że tylko silna organizacya robotnicza może wam przyjść z pomocą. Ta organizacya broni z wielkiem poświęceniem robotników, ale też i skutecznie. Z uznaniem muszę tu podnieść, że nie wszyscy tutejsi rodacy są tak nieuświadomionymi, żeby byli naprzykład wstąpili do założonego tu „krygierferajnu”. Do nich, którzy stoją ponad poziomem jakoteż do wszystkich innych światłych rodaków zwracam się z prośbą, ażeby się zajęli rozszerzaniem naszego „Kuryera Śląskiego” i „Polaka”, jakoteż agitacyę za Zjednoczeniem Zawodowem Polskiem.
M ł o d z i e n i e c.


16 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Roździeń. U robotnika kopaln. Słowika stwierdzono podobno tyfus. S. zachorował podobno na kopalni „Giszego” po piciu wody. Przedsięwzięto wszelkie środki ostrożności. Chorego umieszczono w lecznicy knapszaftowej w Mysłowicach.


17 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. Żona handlarza koni Finka stąd zgubiła 500 marek gotówki w drodze, kiedy szła za mężem do Król. Huty na targ. Pomimo starannego poszukiwania nie odnaleziono zguby. – Przypuszczają, że kobieta wyrządziła sobie jakąś krzywdę, gdyż od ośmiu dni niema jej w domu.

- W ostatnim czasie zaczynają złodzieje kraść tutaj pierzyny. Żonie pewnego restauratora skradziono pierzyny wartości 300 marek. Ukradzione rzeczy znaleziono potem w składzie starzyzny, gdzie je złodzieje sprzedali.


18 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Brzezinka. W nocy na środę spalił się całkiem dom mieszkalny posiedziciela cegielni Józefa Gruszy. Przypuszczają, że ogień został podłożony. Dom był to nowy budynek, który jeszcze prawie nie był całkiem wykończony, lecz właściciel już w nim mieszkał.


19 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Sosnowiec. (Targ nierogacizny.) W ostatnim tygodniu spędzono tu wieprzy ogółem 2908 sztuk, w stosunku do 2913 sztuk z poprzedniego tygodnia. Z tego dowieziono: Do Bytomia 500, do Król. Huty 180, do Tarnowskich Gór 161, do Zabrza 369, do Gliwic 212, do Katowic 420, a do Mysłowic 220 sztuk – razem 2362 sztuki, w przeciwieństwie do 2389 z poprzedniego tygodnia. Cena wynosiła 48 do 58 fen. za funt żywego towaru, a więc nieco podskoczyła. Średnio płacono 54 fen. za funt.


20 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Bogucice. (Krwawa bójka) wywiązała się tutaj przed pewną szynkownią. O drobnostkę pokłócili się po opuszczeniu szynkowni pewien tutejszy szewc i robotnik kopalniany z Mysłowic. Robotnik został w ciągu bójki, która się z kłótni wywiązała, przez szewca i trzech jego przyjaciół tak obity, że krwią oblany pozostał leżeć na ziemi a bezprzytomnego odniesiono do domu.


22 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. (Aresztowano) tutaj trzech ludzi, dwóch tutejszych a jeden pochodzi z Bogucic. Pojechali oni z wozem, żeby módz jak najwięcej zabrać zdobyczy, do Brzezinki, gdzie próbowali zakraść się do biura szybu „Wandy”. Spłoszył ich atoli stróż nocny, a włamywacze uciekli z wozem, zostali jednak tutaj pochwyceni. – Oprócz tego został także aresztowany na tutejszym dworcu pewien Galicyanin, który zabrał pewnemu podróżnemu parę butów. Chciał mu zabrać także i portmonetkę, lecz uczynił to tak niezgrabnie, że go przytrzymano na gorącym uczynku.


23 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Przetargi przymusowe. 30-go kwietnia 1910, o godz. 9. w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 6 ar 38 metr. kwad. z domem mieszkalnym, oborą i zabudowaniami w M. Dąbrówce, zapisane na imię: palacza Jakóba Mileka i jego żony Antoniny z domu Jadwiszowej z W. Dąbrówki.


25 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Pewna tutejsza kobieta chciała sobie kupić taniej szynki na Wielkanoc. Udała się więc do Królestwa do Niwki, tam kupiła 15 funtów szynki i chciała ją przemycić przez komorę celną przy ulicy Modrzejowskiej w Mysłowicach. Sztuka jednak się nie udała. Urzędnikowi cłowemu opowiadała, że na ręce pod chustką niesie dziecko, które nie może odkryć z powodu niepogody. Żeby się więc dziecko rzeczywiście nie zaziębiło, odprowadził urzędnik kobietę do ogrzewanego pokoju. „Dziecko” jednak zachowało się spokojnie, natomiast kobieta poczęła uciekać. Po zbadaniu przekonał się urzędnik, że to nie było dziecko tylko szynka, którą naturalnie odebrał kobiecie.

M. Dąbrówka. Pewien monter napadł na dwóch górników. Najpierw popijali sobie wszyscy trzej następnie się widocznie pokłócili. Jednemu z górników została czaszka strzaskana i został umieszczony w lecznicy knapszaftowej w Laurahucie. Drugi górnik odniósł także znaczne okaleczenia i odstawiono go do lazaretu do Mysłowic.

Mysłowice. (Wprowadzenie.) W poniedziałek przybył tu dotąd ks. proboszcz Bresler z Raciborza, który został przeznaczony na tutejsze probostwo. Wprowadzenie do urzędowania nowego ks. proboszcza nastąpiło we wtorek.


27 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. (Kradzież.) Do pewnego tutejszego kupca zakradli się złodzieje i zabrali różnych materyałów na ubrania i suknie za około 1000 marek. Przypuszczają, że kradzieży musiała dokonać jakaś dobrze zorganizowana banda złodziejska, gdyż niedawno popełniono podobną kradzież w Katowicach.

Przetargi przymusowe. 25-go kwietnia 1910, o godz. 9. w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 28 ar 10 metr. kwad. z domem mieszkalnym, zabudowaniami i polem, w Mysłowicach, zapisane na imię: hutnika Bartłomieja Bary z Szabelni i jego dzieci, Teodora, Waleryi, Jana, Szczepana, Wincentego i Franciszka.


30 marca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. (Targ nierogacizny w Sosnowcu.) Na sprzedaż przyprowadzono do Sosnowca w czasie od 15. do 21. marca włącznie 2884 wieprze. Z tej liczby dostarczono do Bytomia 500, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 190, Zabrza 367, Gliwic 213, Katowic 420 a do Mysłowic 220, czyli razem dostarczono do Górnośląskiego obwodu przemysłowego 2390 wieprzy, w tydzień przedtem 2362. Cena za funt żywej wagi wynosiła stosownie do jakości 48 do 58 fenygów. Przeciętnie płacono 54 fenygi za funt.


1 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Korespondencye. Mysłowice. (Z kopalni Mysłowickiej.) Choć smutne i dla nas górników nader niekorzystne stosunki panują na tutejszej kopalni, nikt przecież nie odzywa się w tej sprawie. Przyczyna leży głównie w tem, że tutejsi górnicy bardzo mało się zajmują temi sprawami, które ich jako robotników najwięcej interesować powinny, tj. mało dbają o oświatę przez czytanie polskich gazet. Ponieważ nie czytają naszych gazet, dlatego też nie mają pojęcia o doniosłości organizacyi robotniczej, więc też takie „Zjednoczenie Zawodowe Polskie”, któreby tutaj w Mysłowicach powinno liczyć tysiące członków, w rzeczywistości może się tu szczycić stosunkowo bardzo małą liczbą członków. Wielu tutejszych robotników w swem zaślepieniu o naszej organizacyi nawet słyszeć nie chcą i zamiast zdecydować się do płacenia tych kilku groszy jako składki do Zjednoczenia, któreby im za to na wypadek bezrobocia, choroby itd. wypłacało wysokie wsparcia, wolą te pieniądze przepić ze szkodą dla swej duszy i ciała, bogacąc tylko karczmarzy, którzy im się potem za to w niegodziwy sposób odwdzięczają, śmiejąc się z głupoty ludzkiej. – Wzywam Was tedy, Kochani Bracia, przystępujcie jak najliczniej do naszych szeregów, tj. do Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, walczmy wszyscy wspólnie o nasz byt, a hasło nasze „w jedności siła”, z pewnością nas nie zawiedzie i zwyciężymy kiedyś, jeżeli się tego hasła trzymać będziemy i wszyscy jak jeden mąż przystąpimy do naszej organizacyi. – Muszę się tu przy sposobności także użalić nad panią Adlerkę, która nam pod żadnym warunkiem swej sali na zebrania „Zjednoczenia” dać nie chce, i przypominam tej pani w jej własnym interesie, ażeby w ten sposób robotników nie rozgoryczała, bo w końcu, jak miarkuję, robotnicy zaczęliby omijać jej lokal, co zresztą łatwo jest zrozumiałem, bo przecież robotnicy nie zasługują wcale na to, ażeby im, którzy bogacą szynkarzy, odmawiano sali na zgromadzenia, w których by się chcieli pouczyć i naradzić nad swą smutną dolą.
Cierpliwy górnik

Przetargi przymusowe. Sprzedawane będą:

2-go maja 1910, o godz. 9 w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 59 ar 50 metr. kwadr. z domem mieszkalnym, podwórzem, ogrodem, stodołą – polem i.t.d., zapisane na imię: posiedzicielki domu Roz. Woźniokowej z Brzęckowic.


5 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. (Targ nierogacizny.) Na targowisku w Sosnowcu spędzono od dnia 22. do 28. marca 2476 wieprze. Z tego dostarczono do Bytomia 416, Król. Huty 360, tarnowskich gór 79, Zabrza 324, Gliwic 203, Katowic 319, a do Mysłowic 214 wieprzy, czyli razem 1915 sztuk. Cena wynosiła 48 do 48 fenygów za funt żywej wagi, przeciętnie płacono 55 fenygów za funt.

Mysłowice. (Skradziono 12 650 marek.) Jakiś dotąd nieznany złodziej skradł wdowie po rzeźniku Neblu kasetkę z 2650 markami i dwie książeczki oszczędnościowe na 4000 i 6000 marek. Złodzieja pilnie poszukują.

NADESŁANE. Do Stawisk, Piasku i Mysłowic. Szanownym Rodakom donoszę uprzejmie, że objąłem agenturę „Polaka” i „Kuryera Śląskiego” na Stawiska, Piasek i Mysłowice. Proszę wszystkich tych, którzy pobierali gazety od p. Kijoka, aby sobie u mnie gazety zamówili i popierali mnie w pracy około krzewienia oświaty narodowej przez zjednywanie mi nowych czytelników.
Z poważaniem
J ó z e f   A n t o n i k   ze Stawisk.


6 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Laurahuta. We wtorek ubiegłego tygodnia odbyło się na tutejszej plebani zebranie ks. proboszczy z dekanatu Mysłowickiego.
- W poniedziałek rano o ósmej przystępowały tutaj dzieci niemieckie w liczbie około 300 do pierwszej Komunii św.

Jęzor. W ostatnią niedzielę napadło około 15 łobuzów na wracających do domu z Jęzora wycieczkowiczów i rzucali na nich kamieniami. Pewnemu panu z Katowic rozbito twarz pod samem okiem, drugi natomiast odniósł niebezpieczną ranę na głowie. Świadczy to tylko o dzikości i rozpasaniu owych podrostków.


7 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Mysłowice. (Ładną przyszłość) rokuje pewien uczeń zatrudniony w pewnym tutejszym składzie kolonialnym. Wysłano go na pocztę, gdzie miał oddać 2000 marek. Oddał jednak tylko 200 marek, resztę zachował dla siebie, żeby potem uciec.


8 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. (Zamykanie) składów o ósmej wieczorem zostało tutaj z dniem 1. kwietnia zaprowadzone, z wyjątkiem fryzyerów i golarzy.


10 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Przetargi przymusowe. 23-go maja 1910, o godz. 9 w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – a0 2 ha 46 ar 10 metr. kwadr. z domem mieszkalnym, podwórzem, ogrodem, polem i łąką i t. d. w Jamnicach, b) 1 ha 36 ar 50 metr. kwadr. pole w Imielinie, zapisane na imię: zamężnej Franciszki Wioskowej z domu Muszalczykowej i Jerzego Mrzyka z Jamnicy.


12 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Na targowisko w Sosnowcu spędzono w ostatnim tygodniu t. j. od 30-go marca aż do 4-go kwietnia włącznie 2034 wieprzy. Do obwodu przemysłowego górnośląskiego dostarczono: do Bytomia 357, Król. huty 426, Tarn. Gór 134, Zabrza 254, Gliwic 128, Katowic 323 a do Mysłowic 220, czyli razem 1842 wieprze; w tydzień przedtem zaś dostarczono na Górny Śląsk 1915. Za funt żywego towaru płacono 48 do 58 fen. Przeciętna cena wynosiła 54 fen. za funt.

Brzęckowice. Tutejszy malarz S. Musioł pokłócił się z jakiegoś powodu z dwoma robotnikami w Kosztowach, przyczem został tak pokaleczony na głowie i twarzy, Że musiał udać się do lekarza o pomoc.


13 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. (Sam się oskarżył.) Niejaki Rosczyk przyszedł na tutejszą policyę i oświadczył, że w dniu 13. lutego wieczorem około godz. 6. napadł na szosie między Katowicami a Mysłowicami jakiegoś porządnie ubranego mężczyznę, obił go kijem i skradł mu pieniądze. R. aresztowano.


14 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Rewizya paszportów przy przechodzeniu z terytorium rosyjskiego na terytorium pruskie sprawia różne niedogodności. Teraz bowiem na stacyach pogranicznych w Katowicach, Szopienicach, Herbach, Baingowie itd. zatrzymują podróżnych z Królestwa do Prus celem rewizyi paszportów. Jakkolwiek rewizya odbywa się w łagodny sposób, zawsze można to uważać za uciążliwość w ruchu, gdyż przez to zabiera się czas. Podróżni zagraniczni przyjeżdżają do Prus przeważnie po to, żeby tutaj załatwić różne zakupna. Kupcy chcą się w sprawie rewizyi paszportów, zwrócić do izby handlowej w Opolu.

Mysłowice. (przejechany przez pociąg.) W sobotę przechodził przez tor kolejowy na tutejszym dworcu konduktor Vogt, gdy w tem nadjechał pociąg osobowy zdążający do Oświęcimia i przejechał go. Nieszczęśliwemu odciął pociąg głowę. Zwłoki umieszczono w trupiarni.


16 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. Wczesne rozpoczęcie żeglugi b. r. na Przemsie ma także i dla przemysłu węglowego wiele znaczenia. Tak przy kopalni „Niwka” pod Mysłowicami, jakoteż kopalni „Nowa Przemsza” pod Brzezinką jest dużo galarów służących do przewozu węgla.

(Targ na nierogaciznę.) W marcu br. sprowadzono do górnośląskiego obwodu przemysłowego z Sosnówca 10 847 wieprzy, miesiąc przedtem 9 582 sztuki. Z liczby 10 897 dostarczono do Bytomia 2 273 do Król. Huty 2 26, do Tarnowskich Gór 752, do Zabrza 1679, do Gliwic 972, do Katowic 1 902, a do Mysłowic 1 093 wieprzy. Cena przeciętna za funt żywego towaru podniosła z 52 na 34 fenygi.

mężczyznę, obił go kijem i skradł mu pieniądze. R. aresztowano.


19 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Katowice. (Wypadek nadgraniczny.) Poddany pruski Kinser, przeszedł przy Herbach pas nadgraniczny bez paszportu. Zauważył to pewien żołnierz straży pogranicznej, a ponieważ na wołanie jego „stój”, K. szedł dalej, strzelił do niego i zabił go na miejscu. Skradziono K. gotówkę w wysokości 400 marek, a zwłoki pozostawiono leżeć, dopóki obce ręce nie zajęły się ich uprzątnięciem.

(Targ nierogacizny.) W ostatnim tygodniu tj. od 5. do 11. kwietnia włącznie spędzono na targowisko w Sosnowcu 2634 wieprze, w tydzień przedtem zaś spędzono tylko 2034 sztuk. Z liczby 2634 dostarczono do Bytomia 500, Król. Huty 480, Tarnowskich gór 193, Zabrza 390, Gliwic 215, Katowic 420 a do Mysłowic 220, czyli razem dostarczono do górnośląskiego obwodu przemysłowego 2318 wieprzy. Cena nieco spadła i tak płacono 46 do 56 fenygów za funt żywego towaru. Przeciętna cena za funt żywej wagi wynosiła 52 fenygi.

Mysłowice. Fałszywą dwumarówkę przytrzymano na tutejszym dworcu. Znak menniczy ma A a rok jest 1907.


20 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Brzezinka. (Samobójstwo.) Robotnik kopalniany Palka powiesił się tutaj w tych dniach. Już kilka razy miał poprzednio próbować powiesić się, lecz mu się to nie udało.


22 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. Biblioteka: "Czytelni Ludowej” znajduje się tutaj u Wiktora Makowskiego, Bank i wymiana pieniędzy, przy placu Wilhelma.


24 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne. Mysłowice. (Niewiele tylko brakło) a byłaby utonęła w rowie napełnionym wodą obok kopalni Mysłowickiej pewna mniej więcej 22-letnia kobieta. Ludzie, którzy obok miejsca wypadku przechodzili zdołali kobietę uratować. Nie można było stwierdzić jej nazwiska, gdyż mówiła tylko po rosyjsku.


27 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Brzezinka pod Mysłowicami. (Z parafii.) W dniu 10 bm. przystępowały nasze polskie dziatki do pierwszej komunii św. Chłopców było 66, a dziewcząt 33 – razem 99. O godzinie 9 rano wyprowadzono dzieci ze szkoły procesyonalnie z muzyką do kościoła, gdzie ks. proboszcz i pewien zamiejscowy ksiądz wygłosili nauki do dzieci i rodziców, poczem odprawiała się uroczysta Msza św., w czasie której dzieci przystąpiły do Komunii św. Ks. proboszczowi za przysposobienie do pierwszej Komunii św. dziatek naszych dziękujemy staropolskiem „Bóg zapłać !”.


30 kwietnia 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Janów. Dawniejszy agent „Polaka” p. Andrzej Spyra, któremu odebrano agenturę, nie może się uspokoić i wciąż wyzywa na „Polaka” i „Kuryera Śląskiego”. My zaś nie dziwimy się wcale waszej administracyi, że mu odebrała agenturę, bo przecież p. Spyra wszystkim bogom chciał służyć. Nie tylko „Katolikowe” gazety on popierał, ale trudnił się także roznoszeniem „Hausfreunda”, „Wanderera” a przez niejakiś czas nawet nosił nawet „Gazetę Robotniczą”. Widać więc z tego, że mu wcale o sprawę nie chodziło, jeśli nawet roznosił gazetę socyalistyczną, która jest najzaciętszym wrogiem sprawy polskiej i ludowej. A przy tem p. Spyra jest jeszcze wciąż kasyerem Zjednoczenia Zawodowego. Dobrzeście zrobili, żeście p. Spyrze odebrali agenturę, bo agent ma być niejako mężem zaufania parti i wrogów naszych popierać nie powinien. Rodaków w Janowie prosimy, aby wyzwisk p. Spyry nie słuchali, lecz jak najliczniej zapisywali sobie „Kuryera Śląskiego” lub „Polaka”.
Narodowcy-robotnicy.

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Katowice. (Targ na nierogaciznę.) W ostatnim tygodniu tj. od 19. do 25. kwietnia spędzono do Sosnowca 2518 wieprzy. Z tego dostarczono do Bytomia 500, Król. Huty 423, Tarnowskich gór 181, Zabrza 347, Gliwic 195, Katowic 420 a do Mysłowic 220 sztuk, czyli razem dostarczono do górnośląskiego obwodu przemysłowego 2286 sztuk, w tydzień przedtem 2436. Za funt żywego towaru płacono 50 do 60 fenygów. Przeciętna cena wynosiła 56 fenygów.

Brzezinka. Zwołany tudotąd wiec na niedzielę 1-go maja  nie odbędzie się, gdyż podobno policya wpłynęła na właściciela p. Trochy, który z tego powodu odmówił miejsca na urządzenie wieca.


1 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Mysłowice. Jakiś człowiek, jak się zdaje umysłowo chory, chciał onegdaj rano wejść do kościoła. Pewien stróż nocny zauważył jak ów człowiek robił coś przy drzwiach kościelnych, poszedł więc ku niemu i zapytał co tutaj robi, na co mu ów człowiek odpowiedział, że się chce pomodlić. Stróż chciał go zabrać, lecz uciekł mu, przytrzymała go jednak straż pożarna, wracająca od ognia. Dwóch strażaków odprowadziło owego człowieka do domu, który miał na sobie tylko kalesony i koszulę, a był boso. Ów człowiek mówił, że się nazywa Kubicki i mieszka w Słupnie.

Laurahuta. (Z urzędu celnego w Baingowie.) Urzędnik rewizyjny Urban został stąd jako taki przeniesiony do Mysłowic. W jego miejsce został tudotąd przeniesiony urzędnik rewizyjny Buksz z Koźla.


5 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Mysłowice. (Znaleziono zwłoki dziecięce.) Pewien robotnik, który w pobliżu Przemszy szukał dżdżownic, znalazł podczas grzebania w ziemi zwłoki dziecka, które było na twarzy strasznie skaleczone. Jak przypuszczają, matką dziecka ma być jakaś robotnica z Galicyi. Jak się zdaje zwłoki dziecka pogrzebano dopiero niedawno.

KORESPONDENCYE. Kosztowy, w Pszczyńskiem. Jak słychać, odbywają się pomiędzy gminą naszą a Krasowską układy co do upatrzenia miejsca pod budowę mającego tu powstać kościoła katolickiego. Warunki, na jakich ten kościół ma być zbudowany, są już omówione przez komisyę, składającą się z obywateli z Kosztów i z Krasowy. Chodzi teraz już tylko o decyzję duchowieństwa co do wyboru pomiędzy dwoma budowiskami, pod budowę kościoła wyznaczonemi przez ową komisyę. Jedno miejsce obrano na gruncie p. Patalonga w pobliżu „Męki Pańskiej”, a drugie na gruncie stolarza. Te dwa miejsca uznane są za najodpowiedniejsze, i jeżeli tego jednogłośnie żądać będziemy, to można się spodziewać, że przewiel. duchowieństwo też nasz żądanie uwzględni. Więc do dzieła, szan. Rodacy; zbudujemy kościół Panu Bogu na chwałę, a ludziom na pożytek. Nasze wioski są bardzo oddalone od kościołów parafialnych, a jestem pewny, że inne życie u nas zapanuje, gdy będziemy mieli własny kościół. Może się zdarzyć, że znajdą się ludzie, którzy będą chcieli wmówić w obywateli, że wybudowanie kościoła u nas jest rzeczą niemożliwą, więc proszę, aby sobie Rodacy wybrali obywateli światłych i gorliwych katolików, a nie ludzi zdradliwych, którym nie chodzi o to, aby kościół wybudowano.
Ostrzegający.


15 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Mysłowice. (Walka na śmierć i życie) rozegrała się onegdajszej nocy pomiędzy, tutejszym policyantem Pawlikiem a pochodzącym z Rosyi włamywaczem Dziembą. D. odwiedził pokój gościnny pewnego miejscowego hotelu w celu nie koniecznie dobrym. Walka rozegrała się częściowo na dachu hotelu, w końcu został Dz. aresztowany, odniósłszy kilka cięć od szabli.


20 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Brzezinka pod Mysłowicami. W pierwsze święto Zielonych Świąt zostały w naszym kościele poświęcone dwie figury: Niepokalanego poczęcia N. M. P. i św. Alojzego, zakupione przez Kongregacyę Maryańską dla młodzieńców i dziewcząt. Uroczystość miała przebieg wspaniały. O godzinie 10 przed południem zgromadzili się członkowie Kongregacyi na probostwie, skąd w uroczystej procesyi, przy dźwiękach muzyki, niesiono nowe figury do kościoła. Kazanie wygłosił jeden z OO. Jezuitów. W przejmujących słowach wskazał na wielkie niebezpieczeństwo, jakie dzisiaj grozi młodzieży, ze strony niemoralnych przedstawień itd. Gorąco zachęcał rodziców do oddania dziatek pod opiekę Maryi, tak jak dawniej królowie i wodzowie sławni swoje laury i zdobycze Maryi ofiarowali. Podczas sumy śpiewał chór młodzieńców pieśni do Matki Boskiej na cztery głosy. Do wspólnej komunii św. przystąpiło około 200 młodzieńców i dziewcząt. Po nabożeństwie odbyło się uroczyste przyjęcie nowych członków do kongregacyi, i to w liczbie 40. Oby nasza młodzież nareszcie zrozumiała, że jej miejsce nie w knajpach i zabawach rozpustnych; oby rodzice wzięli sobie słowa zacnego kaznodziei do serca i czuwali nad swemi dziećmi. Wtenczas, zamiast zgryzoty, będą tylko pociechę z nich mieli.

Wiec Robotniczy
odbędzie się w niedzielę 22-go maja o godzinie ½ 3
po południu w ogrodzie p. Piotra Rupalli
w Miejskim Janowie
ulica Janowska nr. 47. Będą omawiane ważne sprawy.
O liczny udział górników i kobiet uprasza
Zwołujący

Wiadomości potoczne. Mysłowice. Przykre doświadczenie zrobiła pewna dziewczyna, która bez paszportu przeszła na Śląsk, a z stąd chciała z powrotem udać się do Królestwa. Znalazła też wkrótce gotowych do usług przemytników, którzy obiecali przeprowadzić ją przez granicę, lecz w drodze napadli na nią, i zabrali jej pieniądze i wszystkie kosztowności, jakie miała przy sobie.

Aresztowany został tutaj robotnik Zogalla, który miał się dopuścić czynu niemoralnego z swą 13-letnią córką. Za podobne czyny był on już karany domem karnym.


22 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Katowice. Z tej strony Przemszy pod Mysłowicami znaleziono dwa rosyjskie płaszcze wojskowe, które zabrała policya do przechowania. Przypuszczają, że płaszcze pochodzą od rosyjskich dezerterów wojskowych. Ponieważ znaleziono płaszcze w takiem miejscu, przez które przechodzą przemytnicy, możliwem też jest, że używali ich przemytnicy celem oszukania kozaków nadgranicznych.


24 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Mysłowice. W drugie święto zostało w pobliżu Jęzora napadniętych i zranionych dwóch wycieczkowców, którzy podobno pochodzą z Król. Huty, przez trzech łobuzów. Jednego z napadniętych mieszczono w tutejszym domu chorych. Napastników aresztowano w Brzezince i przyprowadzono do Mysłowic, skąd ich odstawiono do sądu austryackiego.


25 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Miejski Janów, pod Mysłowicami. Na zapowiedziany tutej wiec robotniczy, który się miał odbyć w ostatnią niedzielę w ogrodzie p. Rupalli, Policya w Mysłowicach odmówiła swego pozwolenia, wymawiając się tem, że nie posiada kompetencyi do wydania takiego pozwolenia. Zwołującemu wiec p. Schillerowi poleciła policya w Mysłowicach zgłosić ten wiec do miejscowej władzy policyjnej. Nadmienić należy, że zameldowanie nastąpiło drogą właściwą, bo Miejski Janów należy do Mysłowic i nie tworzy osobnej gminy; z tego też powodu wniesione zostanie zażalenie do landrata na ten najnowszy postępek policyi, zmierzający do uniemożliwienia odbycia się wieca, a przy tem dowiemy się też może, dokąd właściwie Miejski Janów należy. Wiec naturalnie odbędzie się w najbliższym czasie, o czem  jeszcze czytelników uwiadomimy.


28 maja 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Mysłowice. Wachmistrzowi kryminalnemu Halembie udało się wyśledzić i zaaresztować jednego z przemytników, którzy obiecali pewnej dziewczynie z Królestwa, która nie miała paszportu, że ją przeprowadzą przez granicę, a zamiast przeprowadzić to dziewczynę okradli. Podobno natrafiono także na ślad dwóch innych, którzy brali w tej kradzieży udział.


1 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Brzezinka. Budowa drugiego toru kolejowego pomiędzy Mysłowicami i Brzezinką jest prawie na ukończeniu. Prawdopodobnie w połowie lipca będzie nowy tor oddany do użytku. Pociągi mają być przeprowadzone na nowy tor a stary tor ma być poprawiony.


2 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Katowice. Rewizya podróżnych w Szczakowie odbywa się w ten sposób, że wszyscy podróżni bez wyjątku, czy mają jaki pakunek z sobą czy nie muszą opuścić pociąg. Zarząd związków kupieckich z Górnego Śląska zwrócił się do dyrekcyi kolejowej w Katowicach z prośbą, żeby się dyrekcya postarała o to u dyrekcyi kolei północnej, żeby rewizya odbywała się w wagonach między Mysłowicami a Krakowem.

Mysłowice. Onegdaj wywiązała się na granicy rosyjskiej między przemytnikami a kozakami zacięta bójka. Banda, złożona z 6 przemytników, spuściła z mostu modrzejowskiego kilka paczek, w których znajdowało się sukno, jedwab itp., na teren rosyjski. Już chcieli zeskoczyć za paczkami, aby je odtransportować, gdy nagle przychodzi patrol rosyjski. Przemytnicy, widząc niebezpieczeństwa, uciekli przez rzekę do Mysłowic. Odpowiadając na strzały patrolu browningami. Paczki, które zostały przez patrol zabrane, mają wartość przeszło 3000 mk.

- Onegdaj późnym wieczorem został pewien przemytnik przez kozaków zastrzelony.


3 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Brzezinka. Muszę też napisać do naszej gazety, aby się czytelnicy dowiedzieli, jakich to ładnych i dbałych o dobro gminy zastępców posiada Brzezinka w trzeciej klasie. Jest ich czterech – z tej liczby trzech kupców i jeden gospodarz, ten ostatni jednak „broni” biednych obywateli przed podatkami i ciężarami gminnemi tak samo kiepsku, jak jego trzej koledzy. W czasie wyborów do rady gminnej utworzyły się u nas dwie partye: w Brzezince chciano innych kandydatów, tak samo w Morgach żądano innych. Ostatecznie Morgi przeprowadziły do zastępstwa gminnego trzech kupców, którzy obywatelom obiecywali złote góry. Mieszkańcy Morgów mogą się już przekonać, jak ci panowie nie tylko nie dotrzymali swej obietnicy, ale swych wyborców wprost zdradzili, bo zaraz na pierwszem posiedzeniu rady gminnej zgodzili się na podwyższenie pensyi sołtysa o 300 marek rocznie, choć dotychczas pensya już była dość wysoką; naturalnie trzeba było ten brak wyrównać w jaki sposób, i zastępcy uchwalili podwyższyć podatek gruntowy i budynkowy. Wielu obywateli dotąd nie dało sobie nic powiedzieć na swych zastępców z Morgów, przedstawiając ich jako zasłużonych mężów i „obrońców” biednego stanu robotniczego. Szczególnie odznaczał (i odznacza się) w tym względzie pewien były nadgórnik, zacięty hakatysta i wielbiciel „faterlandu”, ale pytanie, czy reszta obywateli będzie nadal podzielała jego zdanie o tych „obrońcach”! uciśnionych, za jakich dotąd uchodzili.
Wyborca

WIADOMOŚCI POTOCZNE. Mysłowice.
Z pociągu, spieszącego do Krakowa wyskoczył pewien robotnik niedaleko trójgranicza. Wiatr porwał mu kapelusz, a robotnik ów był taki nierozważny, że wyskoczył za kapeluszem z pociągu. Odniósł tak ciężkie rany, że został leżeć bezprzytomny. Nieszczęśliwego odstawiono do szpitala w Mysłowicach.


4 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. - (Targ na nierogaciznę.) W czasie od 24 do 30 maja spędzono na targowisko w Sosnowcu 2315 wieprzy. Z tego dostarczono do Bytomia 475 sztuk. do Król. Huty 439, do Tarn. Gór 142, do Zabrza 311, do Gliwic 166, do Katowic 420 a do Mysłowic 207, czyli razem dostarczono do górnośląskiego obwodu przemysłowego 2160 wieprzy, w tydzień przedtem zaś 2334. Za funt żywej wagi płacono 48 do 58 fen., przeciętna cena wynosiła 54 fen. za funt.

SPRAWY TOWARZYSTW: Miejski Janów. Tow. „Unitas” urządza zebranie w niedzielę 5-go czerwca o godzinie 5-tej po południu w lokalu p. Benkiego. Będą ćwiczenia śpiewu na zabawę.


5 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Mysłowice. Jednem z najbardziej pod względem narodowym zaniedbanych miejsc na G. Śląsku są Mysłowice. Robotnik tutejszy jest wprawdzie dosyć uświadomiony, brak mu jednak przywódców. Mamy tu tylko, zdaje się, trzech kupców Polaków, ci jednak nie mają odwagi wystąpić do walki z tutejszym hakatyzmem, na którego czele stoi burmistrz. Nadmienić należy, że tutejszy „Ostmarkenferajn” jest jednym z najruchliwszych. Prócz tego jest tu jeszcze może z pół kopy innych „ferajnów”, większych i mniejszych. Natomiast nie ma tu ani jednego towarzystwa polskiego, w którem by się nasz lud mógł kształcić.
Także pod względem religijnym jesteśmy bardzo upośledzeni. Tu nawet stoimy na trzecim miejscu, bo pierwszą jest niemczyzna, potem łacina a w końcu my Polacy. Dostaliśmy tu przed kilku tygodniami nowego proboszcza, ks. Breslera, posła centrowego do sejmu pruskiego z okręgu raciborskiego. Myśleliśmy, że stosunki się cośkolwiek zmienią na naszą korzyść. Procesya Bożego Ciała, podczas której ani jednej polskiej pieśni nie śpiewano, jest dowodem, żeśmy się mocno pomylili. – Odzywam się więc do naszego społeczeństwa, aby się zajęło sprowadzeniem nam tu więcej kupców Polaków. Większe powodzenie mieli by tu adwokat i lekarz. Polak, temwięcej, że miasto nasze leży tuż na pograniczu Zagłębia Dąbrowskiego i Galicyi. Chwilowo tyle, odezwię się jednak wkrótce.
Omega


7 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Mysłowice. (O pielgrzymkach do Częstochowy.) W czasie oktawy Koronacyi cudown. obrazu M. B. Częstochowskiej, w niedzielę 29 maja wyruszyły liczne pielgrzymki z Górnego Śląska – jak np. z Kochłowic, z Rudy, z Karbu i innych do Częstochowy, gdzie nas przyjęto bardzo serdecznie. Z żalem opuszczaliśmy te miejsca święte i drogie dla każdego Polaka, gdy nas wielebny O. Paulin pożegnał i pobłogosławił na drogę, wyrażając nam współczucie swoje za prześladowania, jakich doznajemy od hakatystycznych Prusaków. Gdyśmy przechodzili przez komorę rosyjską w Herbach, nie stawiano nam tam żadnych trudności i przeszliśmy swobodnie, za na pruskiej komorze poddano wszystkich pielgrzymów szczegółowej rewizyi, poszukując zwłaszcza obrazów M. B. Częstochowskiej, figur świętych itp. przedmiotów, za które nam kazano płacić cło – ale ostatecznie nie przepuszczono wszystkich. Aż tu na stacyi kolejowej Pruskie Herby przychodzi żandarm pruski do pątników i zaczął śledzić wszystkich, zwłaszcza osoby, które miały przypięte na wstążce medaliki z wizerunkiem M. B. Częstochowskiej jako pamiątkę Koronacyi i zapisywał sobie nazwiska, a medaliki kazał im pozdejmować. Wszystkich razem zapisał sobie na około sto i kilkadziesiąt z pomiędzy liczby 1300 jadących tym pociągiem uczestników pielgrzymki. Takie postępowanie pruskiego żandarma trzeba nazwać niesłychaną prowokacyą Polaków-katolików. Albo czyż kazał medaliki z Matką Boską odrywać dlatego, że niektóre wstążeczki były czerwono-białe? Jeżeli się rząd pruski tak bardzo obawia tych kolorów, to dziwić się trzeba, dlaczego właśnie ten rząd zaprowadził 10-fengowe znaczki pocztowe o czerwono-białym kolorze? Wszak kolor czerwony biały podobno zagraża całości państwa niemieckiego? Że władze pruskie nam tak utrudniają pielgrzymki do częstochowy, winni są temu poniekąd niektórzy księża germanizatorowie, którzy zamiast popierać takie pielgrzymki, bo to leży w interesie naszego kościoła św., sami nam je utrudniają i stawiają w tym względzie po stronie rządu i hakatystów, którzy zamykają nam pruską granicę, abyśmy nie mogli pójść do naszej matki Najśw.
Uczestnik pielgrzymki.


8 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Brzezinka. (Z gminy.) W jednym z ostatnich numerów „Polaka” i „Kuryera Śląskiego” ojaśnił nas pewien korespondent, jak sobie to niektórzy zastępcy gminy tutejszej postępują z obywatelami, i jak to o 300 marek podwyższyli pensyę sołtysowi tutejszemu. Ja chciałbym jeszcze dołączyć do tego kilka uwag. Otóż ów podatek gruntowy podnieśli nam o 50 fen. Dotąd podatek gruntowy wynosił 3 marki od gruntu, wartości 1000 marek – teraz ów podatek będzie wynosił od każdego tysiąca 3,50 mk. Bez wątpienia gmina nasza obciążona jest wielkiemi podatkami. Gdybyż to obywatele choć z jednej strony mieli jakieś korzyści zato – ale o tem u nas ani mowy być nie może. Porządki są u nas tak „wzorowe”, że obywatele swych spraw, tyczących się gminy, naprzykł. w rzeczach podatkowych i t. p. nie mogą załatwić w biurze gminnem, tylko gdzieś pokątnie, choć kancelaryi i biur jest tutaj dosyć i obywatele grube pieniądze za ich utrzymanie płacić muszą. Sprawą tą powinni się przecież zająć zastępcy gminni.
Jeden z urzędu


9 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości Potoczne: Mysłowice. (Samobójstwo.) Jak donoszą miała się tutaj utopić w piątek kobieta Czekalowa. Oddaliła się wczesnym rankiem z domu w którym pozostał niczem nie wiedzący mąż i córka, a wkrótce znaleziono ją nieżywą w Przemszy. Zwłoki znaleziono w krzakach tuż obok mostu Modrzejowskiego i umieszczono je w miejskiem domu chorych.

W ubiegły piątek bawiło się kilku dzieci w pewnym nowobudowanym domu. Widząc, że mistrz murarski nadchodzi, zaczęły dzieci uciekać, przyczem jeden chłopak, Kost, spadł z pierwszego piętra i odniósł tak ciężkie obrażenia wewnętrzne, że już w niedzielę rano był trupem. Przypominamy rodzicom, strzeżcie swoich dzieci.


10 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości Potoczne: Katowice. - Katowicki wodociąg powiatowy znacznie został rozszerzony, co wyjdzie na pożytek szczególnie mieszkańcom Mysłowic i Janowa. W upalnych dniach dotąd ciśnienie w wodociągu nie wystarczało, aby do tych miejscowości dostateczną ilość wody doprowadzić i często podnoszono skargi. Wobec tego zarząd powiatowy kazał przeprowadzić drugą rurę wodociągową, długości 6000 metrów z Zawadzkiego przez Hutę Wilhelminę, Janów do Mysłowic. Dla Świętochłowic i Hajduk zaś zbudowano osobną wieżę wodną, zasilaną przez powiatowy wodociąg, wykazało się jednak, że zamiar chybił celu, bo obliczania były mylne, mianowicie zbiornik na wodę wybudowano za wysoko.

Mysłowice. (Samobójstwo) popełniła w napadzie szału żona C. Oddaliła się z domu wczesnym rankiem, zostawiając męża i córkę w domu. Po niedługim czasie znaleziono jej zwłoki w Przemsie.

Brzezinka. Podczas zabawy upadł szkolarz J. Mrozek tak nieszczęśliwie, że złamał sobie prawą rękę.

(Pożar lasu.) W dzieckowickim rewirze leśnym powstał w dotąd jeszcze nie wytłomaczony sposób pożar, który jednak dzięki szybkiej i energicznie przeprowadzonej akcyi ratunkowej zdołano ugasić. Zgorzało tylko kilka morgów młodego jeszcze lasu.


11 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

KORESPONDENCYE. Mysłowice. W sobotę 4. bm. przybył do nas o godz. 6. wieczorem ks. Kard. Kopp. Przy ratuszu powitał go w imieniu parafian tutejszy burmistrz. W kościele podziękował ks. Kardynał za wspaniałe przyjęcie – naturalnie po niemiecku. Mowę jego przetłumaczył jeden z tutejszych księży na polskie. Bardzo to smutne, jeżeli pasterz chcąc się porozumieć z owieczkami swemi, używa pośrednika. Chrystus Pan powiada: Jam jest pasterz dobry; Ja znam owce moje, jako one mnie znają. Ks. Kard. Kopp niestety słów tych nie może zastósować do siebie, bo on nas nie zna, a my jego. Pomiędzy ludem obiega pogłoska, że jedyn z tutejszych żydów-hakatystów ucałował rękę ks. Kardynała. Prawdopodobnie chciał mu ów hakatysta okazać wdzięczność za darowanie 100 mk. – ostmarkenferajnowi, na zwalczanie Polaków, bo wiadomo, że innego zadania towarzystwo to nie ma. Napisy na bramach tryumfalnych były, jak było do przewidzenia, niemieckie i łacińskie; język nasz poslki, język, którym włada olbrzymia większość parafian, został zupełnie pominięty, chociaż i my Polacy mysłowscy podatki kościelne płacić musimy. Byłby nareszcie najwyższy czas, abyśmy Mysłowiczanie o sobie pomyśleli. W każdej wiosce zbudził się już nasz lud z letargu, tylko my śpimy dalej, jak martwe istoty. Potrzeba nam tu koniecznie stworzyć jakieś towarzystwo, jakąś władzę albo komitet, któryby się naszemi sprawami zajmował. W końcu chcę jeszcze zawadzić o tutejszą „Mysłowiarkę”, Kezeblat prawdziwy w swym rodzaju. Pisze ona na powitanie ks. Kardynała między innemi: „Gdzie szowiniści nam szczęście kłócą, gdzie Polak z Niemcem walczy, tu niech Twa błogosławiąca ręka spokój skradziony nam wróci. Rozterka panuje tu w kraju, od ciebie zależy, aby ją zgnieść.” Tak się hakatystyczny blat odzywa do arcypasterza, który ma się przyczynić do jeszcze większego zgnębienia Polaków.
Omega

Wiadomości potoczne: Katowice - Jak gazety donoszą, lotem błyskawicy rozeszła się w niedzielę i poniedziałek po Mysłowicach wieść o zamachu na ks. kardynała Koppa. Opowiadano sobie, że jakiś człowiek miał podczas bierzmowania przystąpić do ks. biskupa w celu zastrzelenia go, lecz w ostatniej chwili zamach udaremniono. Tymczasem okazuje się, że cała sprawa była zmyśloną. Rzecz miała się następująco: w sobotę spostrzegł żandarm pewnego złodzieja, który korzystając z natłoku „badał” kieszenie różnych ludzi; udało mu się jednak umknąć. W niedzielę spostrzegł żandarm pewnego człowieka w tłumie przed kościołem i zdawało mu się, że to jest ów złodziej kieszonkowy. Żandarm aresztował go, a podczas rewizyi znalazł u niego stary rewolwer, który mógł mieć najwyżej wartość starego żelaza. Aresztowany wylegitymował się jako robotnik Szczepański, który jest porządnym człowiekiem. Nosił przy sobie rewolwer dla postrachu różnych rzezimieszków. Ponieważ nie miał wykazu z pozwoleniem noszenia broni, odprowadzono go na policyę. Tutaj się cała rzecz wyjaśniła.


12 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. W W nocy na czwartek była by się żywcem spaliła kobieta Sledzionowa mieszkająca przy ulicy Modrzejewskiej, gdyby się nie obudziła, wskutek krzyku dziecka. Mąż opowiada, że lampa naftowa się obaliła, wskutek czego nastąpił wybuch. Kobieta odniósła ciężkie poparzenia i znajduje się w domu chorych. Krążyły po mieście jakieś inne pogłoski o całym wypadku, lecz kobieta potwierdziła opowiadanie męża.

KORESPONDENCYE: Krasowy w Pszczyńskiem. Niedawno obiegła gazety nasze wiadomość, że się Kosztowy z Krasowami połączyły. Przyczyną połączenia było, aby wspólnemi siłami wybudować w naszej gminie kościół, ponieważ kościoły, do których wioski nasze należą, są za bardzo daleko od nas oddalone, bo jeden w Chełmie a drugi w Lędzinach. Nie można się więc dziwić, że zarówno starszym osobom jak i dzieciom przychodzi bardzo trudno do kościoła uczęszczać. Założyliśmy w Krasowach związek dla budowy kościoła dla gmin Kosztowy i Krasowy. Starał się o to nasz kochany ks. proboszcz w Lędzinach. Celem tegóż związku jest starać się o wszystkie do tej budowy potrzebne przyzwolenia u władz i zbieranie dobrowolnych ofiar na ten cel. Ofiary też napływają obficie, bo obywatele nie zapominają o nich przy różnych sposobnościach. Tak n. p. na weselu u p. Wojciecha Bożka zebrano na budowę kościół podczas obiadu 16 mk., do czego zachęcił gości weselnych p. Skiba przemową. Jest to dowodem, jak chętnie lud nasz na podobne cele składa ofiarę. Kochani obywatele, bardzo to będzie chwalebną i Bogu miłą rzeczą, jeżeli przy wszystkich podobnych uroczystościach się ktoś zajmie zbieraniem ofiar na kościół. Ofiarujemy ile kto może, a Pan Bóg nam to wynagrodzi, a dzieci nasze dziękować nam będą.
Kras.


15 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Dzieckowice. (Los górnika.) W sobotę po południu zdarzyło się na kopalni „Carmel” wielkie nieszczęście. Górnik Hornig tustąd został przez spadające węgle na miejscu zabity. Czterej inni robotnicy zostali ciężko poranieni. Podczas transportu do szpitala zmarł jeszcze jeden z nich, tak że znowu dwóch górników życie oddało za marny grosz.


16 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. - W lesie przy kopalni „Agaty” w pobliżu szosy Mysłowickiej znaleziono onegdaj zwłoki nieznanego mężczyzny, w wieku około 35 lat, powieszone na brzozie. Zwłoki były bez oczu i nosa i poczęły się już rozkładać, można stąd wnioskować, że zwłoki musiały tam wisieć już z jakie 2 lub 3 tygodnie. W kieszeni od marynarki znaleziono kartę od wypłaty z huty „Falvy” z Świętochłowic na imię Ludwika Pyki za miesiąc kwiecień. Zwłoki umieszczono w trupiarni miejskiego domu chorych w Mysłowicach.

Brzezinka. (Utonął) podczas kąpania się 13. letni syn górnika Kaszycy. Dostał się on na głębię w pewnym, dole i znikł pod wodą. Straż pożarna wydobyła już tylko zwłoki.

- 12 letni szkolarz Drzyzga powiesił się na płocie. Był on kilkakrotnie od swej matki łajany, która go posądzała o kradzież 2 marek. W kieszeni znaleziono kartkę, na której był napis: Jestem niewinny, przysięgam to na Boga.

KORESPONDENCYE: Mysłowice. Odbył się tu w niedzielę, dnia 12 bm. odpust Serca Jezusowego, na który aż trzy procesye przybyły. Pozamiejscowy ksiądz powiedział nam bardzo piękne kazanie, które było zastosowane do tej uroczystości. Bardzo pięknie wyglądały dziewczyny w polskich strojach, które, zdaje się, były z parafii Roździeńskiej.- Za wszelkie trudy około uroczystości składamy duchowieństwu naszemu serdeczne „Bóg zapłać !”.

Mamy też tu w Mysłowicach pewną „knajpę”, w której można widzieć napis „Hier herrscht porządek !” Wesdług mojego zdania, ten napis ma tylko na celu zohydzanie polskiego języka. Bracia ! wyciągnijcie z tego odpowiednie wnioski i pokażcie, że nie pozwolicie z siebie szydzić.
Uważny.


17 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Pewien kupiec z Zabrza zrobił sobie w ubiegłą niedzielę wycieczkę na Jęzor. Powracając do domu, został, jak donosi „Oberchles. Kurier”, napadnięty przez kilku wyrostków, którzy nożami go ciężko poranili. Nieszczęśliwego wycieczkowicza opatrzył lekarz na dworcu kolejowym w Mysłowicach.


19 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

List do Redakcyi. Szanowną Redakcyę proszę o łaskawe umieszczenie następujących wywodów:
W sprawie artykułu „Bank Ludowy przed sądem” zamieszczonego w nr. 136 „Kuryera Śląskiego” nasuwają się następujące uwagi.
Rzeczą wprost zdrożną jest, jeżeli spółka, którą zakłada się pod firmą „Bank Ludowy” mieści się w mieszkaniu prywatnem członka zarządu. Spółka powinna mieć własny lokal, gdzie co najmniej dwóch członków zarządu powinno kwitować z odebranych w depozyt pieniędzy. Jeden członek zarządu nigdy nie jest i nie może być powołany do odbierania depozytów, bo temu się sprzeciwiają przepisy prawne.
Każda spółka powinna mieć godziny biurowe, w których się interesa załatwiają.
O godzinach biurowych powinna każda spółka w gazetach etc, publiczność powiadomić.
Bank, który nie ogłosi godzin biurowych, nie zasługuje na zaufanie, że interesa w nim prawidłowo będą prowadzone.

Obrazek przedstawiony w „Kuryerze” uwydatnia, jak to niektórzy ludzie podszywają się pod firmę banków ludowych. Wprawdzie spółki, chlubnie znane pod firmą „Bank ludowy” prowadzą swe interesa prawidłowo.
Nie można atoli niestety nikomu zabronić, by założył spółkę i nadużył szczytnie znanej firmy Bank ludowy.
Z tego powinno jednak społeczeństwo nasze czerpać pewne nauki.

Przy zakładaniu spółek trzeba być ostrożnym, gdyż tylko takie spółki mogą istnieć i będą się dobrze rozwijać, gdzie z powodu miejscowych potrzeb koniecznie wskazane jest założenie spółki. Trzeba się też dobrze przypatrzeć ludziom, którzy zakładają spółkę. Muszą oni dać społeczeństwu nie tylko materyalną pewność, że bank będzie mógł istnieć, muszą oni również pod względem charakteru dać rękojmę, że składających pieniędzy przez lekkomyślne prowadzenie interesu nie narażą na straty.

Czytelnicy pamiętają, że swego czasu założono w Mysłowicach również spółkę pod firmą Bank Ludowy. Ponieważ tak założyciele jak kierownicy nie byli odpowiedni, przestrzegały gazety ludzi, by nie składali tam pieniędzy. Spółka upadła, a straty, zdaje się bardzo małe, ponieśli łatwowierni, którzy mimo przestróg zanieśli tam pieniądze.

A zatem baczność przy zakładaniu nowych spółek ! Składający pieniądze powinni się zawsze przekonać, czy bank, gdzie pieniądze składają, daje im pewność, że swoje pieniądze również bez kłopotów znowu wydostaną.
Taką pewność absolutną mają w Bankach Ludowych, które dotąd na Śląsku i w Księstwie Poznańskiem oraz Prusach Zachodnich pracują, a nim ktoś chce zanieść swe zaoszczędzone grosze gdzieindziej, by uzyskać może wyższy procent, powinien się takiej spółki poradzić. Spółka zaś bynajmniej go nie będzie zmuszała do złożenia u siebie swych oszczędności, lecz chętnie bezinteresownie będzie mu służyła radą, mając tylko na względzie, czy pieniądze gdzieindziej złożone będą pewne.
Dr. Pitr Hylla.

Wiadomości potoczne: Brzezinka. - (Wystraszony złodziej.) Kupcowi Wasnerowi zginęło onegdaj 16 mk.a a natychmiastowa rewizya zatrudnionych u niego osób była bezskuteczną. Wachmistrz kryminalny Halemba, powiedział przy końcu rewizyi głośno: Jutro przyjdę z psem. Skutek tych słów był, że na drugi dzień rano owe 16 mk. leżały na właściwem miejscu.

- (Hojność J. E. ks. kardynała Koppa.) Jak donosi „Oberschl. Kurier” ks. proboszcz Bresler oddał z polecenia J. E. ks. kardynał Koppa 400tmk. burmistrzowi dr. Heuserowi. Z tego ma policya i żandarmerya otrzymać 100 mk., reszta ma być na dobro ubogich miejscowych.


21 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. (Targ na nierogaciznę.) Od 7-go do 13-go b. m. włącznie spędzono na targowisko w Sosnowcu 2337 wieprzy, w tydzień przedtem zaś 2381. Z liczby 2337 dostarczono do Bytomia 443, Król. Huty 350, Tarn. Gór 158, Zabrza 283, Gliwic 75, Katowic 386 a do Mysłowic 206 sztuk, czyli razem dowieziono do górnośląskiego obwodu przemysłowego 1501 sztuk, w tydzień przedtem natomiast 2063. Cena pozostała ta sama i tak płacono za funt żywego towaru 46 do 58 fenygów, przeciętnie zaś 54 fenygi.


23 czerwca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Przetargi przymusowe. Sprzedawane będą: 23-go lipca 1910 r. o godz. 9-tej w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 1 ha, 64 ar, 40 metrów kwadr., dom mieszkalny, podwórze, ogród, pole itd. w Imielinie, zapisane na imię: niezamężnej piętnastoletniej Maryi Kuczowiczówny z Jostu części Imielina.

25-go lipca 1910 r. o godz. 9-tej w sądzie w Mysłowicach, pokój 26 – 1 ha 1 ar 73 metr kwadratowe, dom mieszkalny z stodołą, oborą, polem i łąką, zapisane na imię: robotnika kopalnianego Jana Bromma i jego żony Franciszki z domu Jochemczykówny z Imielina.


1 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. (Bójka.) Mistrz budowlany K. z Katowic prowadzi tutaj prace przy pewnym budynku. Z swoim mistrzem murarskim D., który pilnuje robotników, posprzeczał się w jakiejś sprawie, wreszcie wezwał D., aby się z budynku oddalił. Ten jednak go nie usłuchał, więc K. chciał go gwałtem z budynku wyciepnąć. W tej chwili porwał D. cegłę i rzucił nią na K., który nieprzytomnie upadł na rusztowanie. Przywołany lekarz spowodował przewiezienie K. do mieszkania, a D. został podany do kary.


3 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Dzieckowice. Podczas ostatniej burzy uderzył piorun w dom leśniczego Hikeliera tu stąd. Z drzewa, stojącego przed domem, skoczył piorun do mieszkania, w którem poniszczył tylko kilka naczyń domowych.


6 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. W ubiegłą niedzielę żandarmerya obsadziła most, prowadzący na Jęzor przez Przemszę. Pewien człowiek, który chciał widocznie – co mu się też udało – stróżów bezpieczeństwa wziąć „na kawał”, puścił w okolicy tutejszej pogłoskę, że w niedzielę miał się odbyć zlot Sokołów na Jęzorze. „Troskliwa” o nasze dobro i zdrowie żandarmerya zamknęła naturalnie zaraz most, chociaż – zlotu nie było, ani też o nim nikt w niedzielę nie myślał. Tak wygląda sprawiedliwość pruska. Jeszcze o zlocie Sokołów nic pewnego powiedzieć nie można, a już nam drogę zamykają !

W ręce policyi wpadł pewien rosyjski handlarz dziewczętami, który podaje nazwisko Frechtmann. 17-letnia dziewczyna, która się znajdowała w jego towarzystwie, zeznała, że F. chce ją wywieść do Ameryki. F. aresztowano, dziewczynę zaś puszczono ma wolność.


8 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Podczas rozkoszowania się przy kieliszku padła towarzyszka pewnego przemytnika z przerzniętym gardłem na ziemię. Niedługo potem zjawił się wachmistrz policyjny, a przywołany lekarz policyjny opatrzył niebezpieczną ranę. Przemytnika, u którego znaleziono skrwawioną brzytwę, aresztowano, ponieważ padło na niego podejrzenie popełnienia owej zbrodni.


10 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. Nasypanie wału kolejowego jakoteż kładzenie szyn drugiego toru na przestrzeni Mysłowice-Oświęcim postępuje raźno naprzód. Część przestrzeni oddano do użytku. Nowa kolej będzie tymczasowo tylko do Nowego Bierunia dojeżdżała, gdyż zarząd kolei austryackiej z powodu zamierzonej przebudowy dworca w Oświęcimiu nie powziął jeszcze stanowczej uchwały.


12 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Brzezinka. W przeszłą niedzielę podczas odpustu zaginął bez śladu 6-letni chłopiec Antoni Plewnia z Dzieckowic i dotąd nie można go było odnaleść. Miał na sobie ciemne ubranie i czarno-biały kapelusz słomiany.


17 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Sprawy Towarzystw: Miejski Janów. Tow. „Unitas” urządza w niedzielę dnia 17-go b. m. o godz. 4-tej po poł. swe zwykłe zebranie. Na porządku dziennym odczyty i różne urozmaicenia.


23 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Mysłowice. (Piorun uderzył) podczas ostatniej burzy w stary kościół tutejszy, nie wyrządziwszy jednak znaczniejszej szkody.


24 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. (Deszcz.) Padające ciągle deszcze utrudniają ogromnie żniwa. Jeżeli w rychłym czasie pogody nie będzie, to sytuacya rolników śląskich będzie bardzo krytyczna.

Mysłowice. („Troskliwość” policyi pruskiej.) W czwartek wieczorem powracało z Krakowa dwóch Polaków z Berlina, których urzędnicy tutejszej komory celnej przytrzymali. Po ścisłej rewizyi, podczas której znaleziono przy nich kilka pocztówek, odprowadzono ich na policyę, skąd po spisaniu protokołu ich wypuszczono. Wskutek tej „troskliwości” spóźnili się na pociąg, dopiero następnym pociągiem udali się w dalszą podróż.

Przy budynku nowego gimnazyum spadł polier Ficzek z Kluczborka podczas wciągania kamieni. Odniósł tak ciężkie pokaleczenia, że niebawem zmarł


26 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Przetargi przymusowe. 24 września o godz. 11 w sądzie w Gliwicach, pokój 55 – pole z łąką 7 ar 44 metr. kwadr. zapisane na imię: Hugona Nestmanna w Mysłowicach.


27 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Z CAŁEJ POLSKI: ZABÓR ROSYJSKI. Emigranci z Wołynia. Trzysta rodzin Niemców z Wołynia, którzy nie chcieli przyjąć poddaństwa rosyjskiego, zostało – jak pisze „Berliner Tageblatt. – wydalonych z Rosyi. Urząd graniczny w Mysłowicach Centrali robotników rolnych w Berlinie otrzymał rozkaz zaopiekowania się wydalonymi, których liczba wynosi 1500 do 1800 osób.

Nadesłane. Janów. Szanowni bracia i siostry z Janowa ! Zapraszam was wszystkich tak jak po inne lata do udziału w pielgrzymce do Częstochowy. Nie żałujcie trudu ani tych kilku groszy, bo Matka Boska Częstochowska wam to stokrotnie z pewnością wynagrodzi. Spieszmy wszyscy, jak młodzi tak starzy przebłagać Boga za przyczyną tej Królowej nieba i ziemi, śpieszmy powitać ją w nowej koronie i uprosić szczególnych łask i błogosławieństwa św. Zgłaszać się można do niżej podpisanego, lecz proszę jak najprędzej, bo czas krótki. Zbierzcie się zwłaszcza w tym roku liczniej jak w latach poprzednich. Pielgrzymka wyrusza dnia 5 sierpnia br., odjeżdżamy ze Szopienic na Herby. Nie zapomnijcie zaopatrzyć się w półpaski.
Fr. Szablicki z Janowa


28 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Miejski Janów. (Pożar) wybuchnął onegdaj w posiadłości Drobika tustąd. Mysłowicka straż pożarna zdołała po półgodzinnej pracy ogień umiejscowić, lecz pożar uszkodził dość znacznie dom mieszkalny. Wszystkie meble i bielizna, należące mieszkańcom tego domu, zgorzały. Przyczyna pożaru dotąd nie stwierdzona.

Mysłowice. (Aresztowano) tutaj rabusia Jerzego B. z Roździenia, który w pobliskich kamieniołomach z kilkoma „towarzyszami pracy” zamieszkał. W ostatnim czasie napadał na przechodniów, co się teraz z pewnością skończy. B, odstawiono do więzienia sądowego w Mysłowicach.


29 lipca 1910 r. (Kuryer Śląski)

Wiadomości potoczne: Katowice. (Ofiary piorunu.) W zeszłym tygodniu zostało na Śląsku 14 osób od gromu zabitych. Liczba wszystkich osób, które poniosły śmierć z powodu uderzenia piorunu w roku bieżącym na Śląsku, wynosi 65.

Mysłowice. Po dokonaniu różnych oszustw umknął pomocnik biura H. Juretzko. Dotąd nie wiadomo, gdzie się obraca.