1992
Topola po komunizmie
Problem topolowy wybuchł w województwie katowickim nieoczekiwanie w wielu miejscach. Zdążył już być zarzewiem sporów, które oparły się aż o Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Rady niektórych miast i gmin sugerują, ze pylenie topoli w okresie kwitnienia jest bardziej szkodliwe np. dla alergików niż... pylenie z kominów.
W okresie, gdy były modne czyny społeczne i sadzenie drzewek podczas takich akcji, w wielkoprzemysłowym regionie sadzono przede wszystkim topole. Rosną bardzo szybko, a żadne inne drzewo nie daje takiej masy zieleni, w tak krótkim czasie, jak one. To prawda, że nasadzenia były chaotyczne, że „przedobrzono” i w niektórych miastach nawet 80 proc. drzewostanu, stanowią dziś topole.
Są agresywne – potężne korzenie czasem niszcz a nawierzchnie dróg, chodników, sieci podziemnych instalacji wodno-kanalizacyjnych, telekomunikacyjnych. Lecz te drzewa są w naszym województwie potrzebne: nie możemy się pozbyć nieomal z dnia na dzień masy zieleni i jej dobroczynnego wpływu na środowisko.
Przepisy wyraźnie mówią, ze stworzenie uciążliwości przez drzewo nie może być podstawą do jego wycięcia natomiast powinny być usuwane uciążliwości (np. przycinanie koron, korzeni). Tymczasem władze miejskie w Żorach wystąpiły do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Katowicach, z wnioskiem o wycięcie wszystkich topól rosnących przy ul. Dąbrowskiego i alei Wojska Polskiego. W sumie chodzi o 162 młode, zdrowe, dorodne drzewa.
Radni Trzebini z kolei dążąc do pozbycia się topól przy ul. Słowackiego, powoływali się na żądania społeczeństwa. Argumentacja, iż drzewa zniszczyły jezdnię i chodniki, nie znalazła potwierdzenia. Nieważny był jasny stan prawny – Trzebinia wykłócała się z Wydziałem Ekologii Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Dopiero minister ochrony środowiska, musiał ukrócić spór i zabronił likwidacji drzew.
W Żorach będzie można dokonać wycinki, tylko w niektórych miejscach, natomiast negatywną decyzję podjęto w stosunku do gminy Bojszowy. Mimo iż 21 topoli rośnie w pasie drogowym, (ale zgodnie z przepisami), i choć po drugiej stronie jest rząd domków jednorodzinnych, którym stwarzają pewną uciążliwość (zacienianie ogródka, opadanie liści), topoli nie wolno skasować. Argument o zacienianiu ogródków jest o tyle bezzasadny, że na tym terenie i tak nie wolno uprawiać niczego prócz kwiatków.
W Mysłowicach Rada Miejska wywiera na prezydenta miasta presję, by skasować 16 pięknych topoli z ul. Dziubka. Zacietrzewienie ludzi, zaangażowanych w spór jest niespotykane. Ekolodzy dochodzą do wniosku, ze mimo pięknych słów, ludzie wcale nie mają świadomości ekologicznej, a wobec przyrody bywają bezlitośni.
Owszem, oburzają się, gdy sąsiad wycina swoje drzewo, ale nie mają litości dla drzewa, które zasłaniałoby im okno. Padają nawet argumenty, że te topole są plagą rodem z epoki komunistycznej. Trzeba więc także... dekomunizować zieleń!
(jj)
Dziennik Zachodni nr 93, 13.05.1992 r.
Poniżej topole rosnące w Słupnej przy dawnej szkole podstawowej - 18 października 2008 roku





