Mysłowicki krajobraz architektoniczny stanowią nie tylko zabytkowe zabudowania reprezentujące różne tendencje stylowe. Pejzaż ten to także niewielkie, na pozór nieistotne obiekty usytuowane często na obrzeżach miasta, które posiadają ciekawą historię i owiane są licznymi legendami.
Zaliczyć do nich z pewnością należy niewielką kapliczkę znajdującą się w Brzęczkowicach na tzw. Górce Słupeckiej, nieopodal osiedlowego cmentarza. Na przestrzeni lat narosło wokół jej historii powstania i dalszych dziejów wiele tajemniczych opowieści.
Jakie było jej pierwotne znaczenie? Nie można tego jednoznacznie określić. Tego typu kapliczki zwykle budowano w celach dziękczynnych, obrzędowych bądź dla upamiętnienia ważnego wydarzenia. Wznoszone były w różnej stylistyce, o której często decydowała zamożność fundatora.
Brzęczkowicka kapliczka była różnie nazywana, m.in.: Książęcą, Na Górce, Graniczną, a także Toszy. Nie wiadomo, kiedy została wybudowana. Wedle przekazów miało mieć to miejsce nawet około 750-800 lat temu. Jedna z ciekawszych, choć mało prawdopodobnych legend głosiła, że miała ją wznieść królowa Jadwiga.
Pierwszy przekaz historyczny dotyczący kapliczki pochodzi dokładnie z 23 października 1811 r. Tą datą opatrzona jest informacja z księgi zgonów parafii mysłowickiej. Dotyczy ona śmierci trzyletniego Ludwika Maksymiliana Sułkowskiego, który był synem dziedzica Słupnej, księcia i francuskiego pułkownika Jana Sułkowskiego. Ludwik Maksymilian miał zostać pochowany właśnie w owej kapliczce. Ze względu na zły stan techniczny obiektu 1 kwietnia 1837 r. ciało chłopca przeniesiono na cmentarz, a stamtąd do Bielska, siedziby książąt Sułkowskich. W tym samym roku kaplica runęła. Sama księżna Sułkowska kazała ją odbudować. Według innej ciekawej legendy w kapliczce mieli wziąć potajemnie ślub Jan Nepomucen Sułkowski i Ludwika Laryszówna.
Wedle wzmianki z 1895 r. kaplica była bardzo zniszczona, w związku z czym miejscowy gospodarz Paweł Tosza postanowił ją rozebrać i wznieść na nowo. Zakupił on również kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, którą umieścił we wnętrzu kaplicy. Wówczas została ona także ogrodzona, a w niewielkich niszach elewacji miały znajdować się rzeźby, które niestety zostały z czasem zniszczone. Dodatkowo kapliczka otrzymała nowe, metalowe drzwi. Jej poświęcenia dokonał wówczas ks. Klaszka z Mysłowic.
Obecnie kapliczka otoczona jest kasztanowcami. Jej forma nie wykazuje nawiązań do konkretnych stylów historycznych. Warto jednak zwrócić uwagę na detale, m.in. zdobienie drzwi, gdzie wykorzystano ciekawą ażurową dekorację czy też zwieńczenie elewacji frontowej.
Brzęczkowicka kapliczka zapewne nie jest jedynym obiektem w Mysłowicach, który choć niewielki i nieznajdujący się w ścisłym centrum miasta, kryje w sobie niezwykłą historię i wiele tajemnic. Warto więc zapoznać się z otaczającą nas architekturą, pomnikami czy też przydrożnymi krzyżami, większość z nich na pewno nie powstała przypadkowo, a ich dzieje nie raz zaskoczą mieszkańców Mysłowic.
Artykuł ten ukazał się na stronie Gazety Mysłowickiej 19.02.2015r.




