Most w drugiej połowie XIX wieku

Od 2006 r. zmotoryzowanych mieszkańców Mysłowic cieszy najnowszy most. Dzisiaj po wielkiej, nowoczesnej konstrukcji odbywa się płynny ruch samochodowy, jednak starsi mieszkańcy Mysłowic pamiętają, jak długa i zawiła była droga jej ukończenia.

W okolicach dzisiejszego, nowoczesnego Mostu Niepodległości, łączącego Mysłowice z Modrzejowem, rozpoczęło i zakończyło swój żywot wiele wcześniejszych mostów. Daty budowy pierwszego z nich nie sposób ustalić. W najstarszych tekstach dotyczących Mysłowic nie ma wzmianek o tym moście na Przemszy. Pierwotnie w jego miejscu znajdował się zapewne bród, który pozwalał na przekraczanie nurtu rzeki przez podróżnych.

 

 

 

 

OD PIERWSZYCH WZMIANEK

Najstarsza pewna informacja o moście pojawia się w książce dr Jacoba Lustiga „Historia miasta Mysłowice na Górnym Śląsku” z 1867 r. Na mapce Mysłowic z 1590 r., zamieszczonej w wymienionej książce, zaznaczony jest „wielki most”.

Jeżeli tenże most przez kolejne 125 lat tylko naprawiano, a nie rozbierano, to następna wzmianka o nim pochodzi z 1715 r. W tym to roku, ówczesny właściciel Mysłowic, Jan Krzysztof Mieroszewski, podjął decyzję o jego zburzeniu. Powodem tego była chęć utrzymania monopolu na sprzedaż wina, piwa i mielenie zboża. Po stronie Modrzejowa i Niwki młyny robiły to taniej, z czego korzystali mieszkańcy Mysłowic. Mieroszewski nakładał więc kary pieniężne na mysłowiczan, którzy przechodzili mostem do Modrzejowa, Niwki i korzystali z młynów i gospód po drugiej stronie rzeki. Nakładanie kar pieniężnych na mieszczan nie przyniosło oczekiwanych rezultatów – tak więc most zburzono.

Być może jednak most nie został wtedy zburzony w całości. Już niecałe 30 lat później, w 1743 r., w skardze mieszczan mysłowickich na Jana Krzysztofa Mieroszewskiego, wśród wielu wymienionych skarg występuje m.in. ta dotycząca pobierania myta przez Mieroszewskiego na moście na Przemszy.

W 1745 r. istniała pośrodku mostu kapliczka św. Jana Nepomucena. Jak podaje ks. Kudera w swojej książce „Historia Parafji Mysłowickiej” odbywały się do niej procesje w święto Bożego Ciała. Z chwilą, gdy Mysłowice znalazły się w granicach Prus, obowiązywało prawo wydane przez króla Fryderyka II, które zakazywało obywatelom pruskim pielgrzymek do zagranicznych miejscowości. Z tego też powodu małżeństwo Jarlików ufundowało w pobliżu mostu nową kapliczkę, aby nie łamać obowiązującego wtedy prawa. Kapliczkę wybudowano przy „drodze ku mostowi”, nazwaną później ul. Modrzejowską.

W następnych latach most musiał być w coraz gorszej kondycji technicznej, ponieważ w 1751 r. dokonano wyrębu drzew w lesie modrzejowskim pod budowę nowego mostu. W miejsce wysłużonego wybudowano most długi na 320 m, który posiadał drewnianą bramę. W 1780 r. na moście tym zginął tragicznie IV ordynat Wincenty Mieroszewski. Koń, na którym jechał ordynat przez most pośliznął się i jeździec zginął upadając.

Kolejną informację o moście na Przemszy posiadamy z roku 1807, w którym to w Modrzejowie stacjonował oddział księcia Jana Nepomucena Sułkowskiego. Oddział odbył wyprawę do Lędzin, aby zarekwirować w tamtejszym folwarku trzynaście koni księcia Pszczyńskiego. Oddział wrócił z zarekwirowanymi końmi do Modrzejowa, gdzie zwierzęta przekazano w służbę insurgentom (partyzantom). Ponieważ obawiano się akcji odwetowej ze strony oddziału pruskiego z Mysłowic, postanowiono rozebrać od strony Modrzejowa most do połowy – co uczyniono.

XX WIEK

Drewniany most zwany „wielkim” istniał do 1926 r. Trudno ustalić, czy od informacji o budowie mostu w 1751 r. aż do rozbiórki w 1926 r. mowa jest o tym samym moście. Nie ma pewności, czy w ciągu 170 lat powstał kolejny most. Być może dokonano jakiejś przebudowy starego albo budowy nowego mostu, gdyż w 1751 r. miał on 320 m długości, a w 1926 r. już tylko 252 m.

W czasie, gdy po stronie Modrzejowa była Rosja, a po stronie Mysłowic Prusy, aż do wybuchu I wojny światowej „wielki most” był miejscem, przez które przepływały masy ludzi i towarów, a po obu jego stronach zbudowano komory celne. W tym czasie kwitł przemyt i nierzadko ginęli ludzie. Przez most od strony rosyjskiej przybyło do Mysłowic setki tysięcy emigrantów, aby skorzystać z mysłowickiej stacji emigracyjnej. Istnieje również pocztówka, na której most przekracza kilka setek gęsi…

Pod koniec lat 20. XX w. magistrat mysłowicki podjął decyzję o budowie nowego mostu. Rozebrano stary, drewniany most, a w jego miejsce zbudowano krótki, o konstrukcji stalowej łączonej nitami. Ponieważ wjazd na nowy most zlokalizowano w innym miejscu niż wjazd na poprzedni most, konieczne było wyburzenie kilku starych drewnianych domów. Z tego powodu wyburzono również pierwszą kapliczkę Jarlików, a nową wybudowano w innym miejscu – tuż obok drogi.

Most przetrwał do września 1939 r., do rozpoczęcia II wojny światowej. Wycofujący się w stronę Modrzejowa przed niemieckimi oddziałami polscy żołnierze zaminowali most i go wysadzili. Dokładny opis tego zdarzenia można przeczytać w książce ks. Podlejskiego „Śpiewa My-słowiczek”. Ponieważ droga na Modrzejów była ważnym szlakiem komunikacyjnym, niemieckie władze przystąpiły do szybkiego odbudowania mostu. Powstał nowy most, który istniał tylko niecałe sześć lat. W styczniu 1945 r. żołnierze niemieccy wysadzili ten most, aby utrudnić przeprawę wojsk radzieckich przez Przemszę od strony Modrzejowa.

Po II wojnie światowej wybudowano następny most, który z upływem lat nie radził sobie z coraz większym natężeniem ruchu samochodowego. W 1986 r. rozpoczęto budowę istniejącego obecnie mostu, a w 1988 r. planowano jej zakończenie. W wyniku różnych komplikacji prace przy budowie mostu przedłużały się i ostatecznie w 1994 r. zaprzestano dalszych prac budowlanych. Przez następne lata niedokończona budowla straszyła swoim wyglądem, a stary powojenny most rozpadał się pod naporem coraz większego ruchu. W 2005 r. wznowiono prace budowlane i rok później, w czerwcu 2006 r., oddano obecny most do użytku. Nazwę Mostu Niepodległości otrzymał w listopadzie tego samego roku.

Przy okazji dokończenia budowy mostu powtórzyła się historia z przeniesieniem kapliczki Jarlików. Ponieważ wjazd na obecny most przesunięto o kilkanaście metrów niż poprzedni, na jego drodze stanęła druga kapliczka Jarlików. Ponownie, po 80 latach, postanowiono wyburzyć kapliczkę. Tym razem 260-letnia historia kapliczki została przerwana. Z dala od mostu wybudowano od podstaw imitację drugiej kapliczki, która jest tylko podobna do tej przedwojennej oraz nadano jej całkiem inną nazwę.

Obecnie most nie sprawia żadnych kłopotów i od lat nie zwracamy praktycznie na niego uwagi. Jednak, jak pokazuje historia, żaden most nie trwa wiecznie.

Artykuł ten ukazał się na stronie Gazety Mysłowickiej 30 października 2012r.
Pliki cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.