2012
Przyroda wokół nas
Kamieniołom w Dziećkowicach
Oto drugi tekst związany z moją niedawną wizytą na Grabinie. Oczywiście myślałem o czymś w lżejszym klimacie kwietniowym, ale po tragicznym wypadku nie byłoby to wskazane. Teraz zajmiemy się kamieniołomem znajdującym się niedaleko od płatu grądu z przylaszczkami.
Pod ochroną
Praktycznie rzecz biorąc ogólną zasadą, nie koniecznie uwarunkowaną prawem, ale co najmniej zwyczajową powinno być obejmowanie ochroną wszelkich kamieniołomów po zaprzestaniu w nich eksploatacji. Z jednej strony jest to rana zadana ziemi, z drugiej powstaje wspaniałe stanowisko dokumentacyjne, pokazujące układ warstw skalnych w danej okolicy.
O tym, że jest w tej okolicy jakiś kamieniołom dowiedziałem się już w 2005 roku, ale jakoś tak się złożyło, że wówczas do niego nie zajrzeliśmy. Podczas kolejnych wizyt w tej okolicy również do niego nie zaglądałem. Opis tego kamieniołomu nie pojawia się również w kilku dostępnych w sieci opracowaniach o walorach przyrodniczych i turystycznych Dziećkowic, nawet jeśli są związane z Grabiną.
Jak wynika z dostępnej w sieci informacji w Mysłowicach planuje się objęcie ochroną kilku kamieniołomów. Jeden z nich jest zlokalizowany w Dziećkowicach. Chodzi o odsłonięcie warstw wapieni gogolińskich górnych. Niestety, nie jest podawana dokładna lokalizacja tego miejsca.
Sądząc z opisu mniemam, że chodzi o znane mi dobrze wysypisko śmieci położone powyżej nie mniej sławnego Wapiennika Penczków przy ulicy Długiej. Dla dalszej interpretacji tego co znajduje się w obiekcie na Grabinie trzeba jeszcze wspomnieć o stokach wzgórza Wygonie-Kępa. Tutaj na południowym stoku odsłaniają się wapienie warstw gogolińskich, a na północno-zachodnim dolomity triasowe
Nasz bohater
Wspominany kamieniołom znajduje się przy wschodniej krawędzi Grabiny. Interesująca nas odkrywka znajduje się na ścianie południowej. Cechuje się on stosunkowo grubymi warstwami równolegle leżących skał. Całość jest ponadto spękana szerokimi szczelinami w poprzek. Pobieżna analiza wskazuje na to, że jest nią dolomit. W dolnej części wyrobiska skała nie posiada interesujących struktur, potem pojawiają się płaskie krzemienie barwy pomarańczowej. Ponad nimi warstwy są wciąż grube, równoległe, ale w obrębie prawie każdej z nich pojawiają się struktury faliste, gąbczaste, kopułkowate. W kilku miejscach struktura gąbczasta pojawia się także poniżej krzemieni, ale nie na całej długości odkrywki. Nie konsultowałem jeszcze moich domysłów z geologiem, ale biorąc pod uwagę to, że ta formacja znajduje się w przybliżeniu w tym samym paśmie co Wygonie-Kępa oraz kamieniołomy w Imielinie przyjmuję, że mamy do czynienia z wapieniami gogolińskim i podkrzemieniami oraz górażdżańskimi nad krzemieniami, które uległy dolomityzacji w okresie jurajskim. Byłyby to zatem dolomity kruszconośne, chociaż wcale nie muszą zawierać w sobie kruszców, czyli rud cynkowo-ołowiowych. To jest możliwe na obrzeżu strefy złożowej. Z podobną sytuacją mamy do czynienia nawet tam, gdzie eksploatacja była prowadzona do niedawna, tak jak w kopalni Trzebionka.
Na razie na tym poprzestanę, sygnalizując władzom, o ile czytają nasz tygodnik, że jest obiekt godny zainteresowania. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie jest silnie zanieczyszczony. Odniosłem wrażenie, że od dłuższego czasu nie było tutaj świeżych dostaw. Teraz miejsce to jest opanowane przez liczne drzewa, głównie brzozę brodawkowatą. Są też nieliczne graby oraz lipy. Tu i ówdzie pojawiają się głogi. Na dnie wyrobiska jest również płat barwinka pospolitego. Ciekawostką jest to, że podczas mojej wizyty nie znalazłem tutaj ani jednej przylaszczki, chociaż w pobliskim grądzie wręcz się o nie potykałem.
Piotr Grzegorzek
Kustosz Muzeum w Chrzanowie
Co Tydzień nr 14, 5-11 kwietnia 2012 r.








