2009
Powstania Śląskie (cz. 13)
Wczesnym rankiem zauważyliśmy, że Grenzschutz i powstańcy zajęli swoje pozycje. Przy wzgórzu Maasego i na pobliskich polach panował wzmożony ruch. Od czasu do czasu w pobliże Bauvereinu podchodziła grupa powstańców w celach zwiadowczych. Około południa dało się zaobserwować, że do obu stron dołączały posiłki.
Kilka minut po godzinie pierwszej popołudniu padły pierwsze strzały tego dnia. Słychać było też wybuchy detonacji. Ktoś przyszedł z informacją, że artyleria Grenzschutzu wytoczyła działa na plac przy preparandzie (urząd skarbowy) i rozpoczęła ostrzał nacierających powstańców od strony Słupnej. Żeby lepiej widzieć, co dzieje się na linii śródmieście - Słupna po szedłem z kolegami do suszarni na poddasze Bauvereinu. By to świetny punkt obserwacyjny. Dostrzegliśmy smugi dymu po wybuchach pocisków przy szkole na Słupnej. Zauważyliśmy, że na skutek zmasowanego ostrzału szkołę opuszczały grupki ludzi, co pozwalało sądzić, że ostrzał przyniósł efekt. Po zakończonym ostrzale grupa piechoty Grenzschutzu uzbrojona w armatę ruszyła w kierunku Słupnej zatrzymując się na rogu ul. Oświęcimskiej i Miarki przy budynku urzędu celnego. W tym miejscu ustawiono armatę, która prowadziła ostrzał w kierunku wieży Bismarcka, gdzie powstańcy urządzili punkt obserwacyjny. Na wystrzały z armaty powstańcy odpowiedzieli ogniem. Po wymianie ognia niemiecka piechota ruszyła w kierunku Słupnej prowadząc ostrzał. Powstańcy opuścili swoje pozycje. (Kilka dni po upadku powstania poszedłem do wieży Bismarcka i stwierdziłem, że granitowe kamienie nie ucierpiały. Jednak kilka pocisków spowodowało uszkodzenia wewnątrz).
Ostrzał Słupnej przez Niemców z armaty ustawionej na rogu ul. Oświęcimskiej i Miarki
Przy Bauvereinie od strony Janowa widać było niewielkie ruchy grup powstańczych w rejonie Maasebergu. Nagle zauważyliśmy samolot, który przeleciał nad grupą powstańców mniej więcej na wysokości 20 metrów. Przelot samolotu miał na celu zasygnalizowanie żołnierzom Grenzschutzu dokładną pozycję zgrupowania powstańców. Działo Grenzschutzu ustawione było na szybie kopalni Mysłowice. Po wykonaniu jednego okrążenia nad Maasebergiem samolot oddalał się, a z kopalnianego szybu rozpoczynał się natychmiast ostrzał. Po zakończeniu salwy samolot wykonywał kolejne okrążenie. Zaobserwowaliśmy, że w efekcie strzałów powstańcy rozbiegają się w różnych kierunkach. Pod czas jednego z okrążeń pilot został trafiony kulą z pistoletu powstańca. Zdołał jednak wylądować na polanie obok siedziby Czerwonego Krzyża, którą zlokalizowano w Mysłowicach przy ul. Polnej (obecnie budynek przedszkola na ul. Armii Krajowej). Po wylądowaniu półprzytomnego pilota wyciągnięto, jednak po kilkunastu minutach zmarł. Natomiast drugi pilot zdążył się ewakuować. Lądowanie samolotu wywołało sensację na Klachowcu. Zanim powstańcom udało się podejść do samolotu, na maszynę rzuciła się dziatwa z Klachowca i zdemontowała wszystkie części. Jeden ze świadków powiedział nam, że po kilkunastu minutach nic się z samolotu nie ostało.
Dariusz Falecki
Co Tydzień nr 4, 29 stycznia - 4 lutego 2009 roku





