1978-1979 

23 Batalion Saperów Śląskich - wspomnienia dowódcy

  

Prezentujemy poniżej treść listu z marca 1978 roku, napisanego przez byłego dowódcę 23 Batalionu Saperów Śląskich. List skierowany był do ówczesnego prezydenta Mysłowic Kazimierza Karawaja. W liście Marian Skierczyński opisał pokrótce, w żołnierskich słowach, miesiące, które spędził w Mysłowicach oraz kampanię wrześniową. Jak sam wspomina, są to tylko wybiórcze momenty, którymi podkreślił swój podziw za postawę Ślązaków – mysłowiczan oraz okolicznej ludności w tamtych przedwojennych miesiącach.

 

W liście opisuje też najważniejsze dokonania swojego batalionu z punktu widzenia żołnierskiego fachu. Nie szczędzi pochwał za postawę i waleczność swoich żołnierzy. W tamtym czasie nie mógł wspomnieć o agresji Związku Radzieckiego na Polskę, więc był zmuszony skrzętnie przemilczeć ten fakt.

 

batalion 01
batalion 03
batalion 02

 

Aby upamiętnić żołnierzy batalionu władze miejskie postanowiły wmurować tablicę pamiątkową na budynku Przedsiębiorstwa Robót Górniczych przy ul. Powstańców 19. Fundatorem tej tablicy miało być Towarzystwo Miłośników Mysłowic. Jednak ostatecznie tablica została zaprojektowana jako samodzielny pomnik, który istnieje do dzisiaj. Odsłonięcie pomnika nastąpiło w listopadzie 1979 roku.

 

 

W tym miejscu warto przypomnieć, że autorami projektu byli znani mysłowiccy płatnerze Bogdan Kamieński oraz Bronisław Włodarski. Zachował się również metalowy model tablicy, który wykonali.

 

 

Urząd Miejski wydał z okazji odsłonięcia pomnika, pamiątkowa broszurkę, która zawiera m.in. fragmenty wspomnień dowódcy batalionu Mariana Skierczyńskiego oraz plutonowego Józefa Farana.

 

Drugim elementem upamiętnienia batalionu w przestrzeni Mysłowic było nadanie na nowobudowanym osiedlu Powstańców Śląskich, nazwy ulicy „Saperów Górnośląskich.

 

batalion broszura

 

Leonard Czarnota

 

 Treść listu poniżej

 

Marian Skierczyński Warszawa dn. 13 marca 1978
ppłk. Saperów w st. sp.
zam. 03-936 Warszawa
ul. Zwycięzców 31a m.8

 

Do obywatela Prezydenta
Miasta Mysłowic
Mgr. Inż. arch. Kazimierza Karawaja

Urząd Miejski Mysłowice
ul. Powstańców 1

 

Niezmiernie rad jestem z nawiązania bezpośredniego kontaktu, nas kombatantów b. 23 Mysłowickiego Batalionu Saperów Śląskich z Prezydium, a pośrednio także i ze Społeczeństwem Miasta Mysłowic. Nie zgubiliśmy się, mimo, że od chwili zaistnienia Garnizonu Wojskowego w Mysłowicach upłynęło już z górą 40 lat, a od tragicznej katastrofy Września 1939 r. prawie lat 39. Nie pisane prawa słuszności i sprawiedliwości w kształtowaniu się dziejów, w naszym dążeniu włączenia się na stałe do historii rozwoju tego prastarego grodu, z którym losowo w okresie 1937-1939 zostaliśmy szczególnie mocno związani trwałą więzią, wybitnie nam pomogły. Ze wspomnień z tamtych lat, kiedy nad europą zagęszczały się czarne chmury burzy wojennej, która szybko zbliżała się do zachodnich granic Polski, naród polski niezależnie od przekonań politycznych, jednoczył się i przygotowywał do odparcia napaści zbrojnej Niemiec hitlerowskich opanowanych żądzą odwetu.

W ramach przygotowań obronnych Obozu Warownego Górnego Śląska, Mysłowice, niespodziewanie stały się Garnizonem Wojskowym. Ówczesne Władze municypalne i społeczeństwo miasta Mysłowic przyjęły naszą Jednostkę Saperską bardzo gościnnie i serdecznie.

Pod koniec 1939 roku zawiązany został Komitet Miejski Zbiórki na FON, z przeznaczeniem zebranej kwoty na zakup sprzętu wojennego dla mysłowickich Saperów. Nie szczędzono wtedy złotówek. Już w czerwcu 1939 roku na powszechnym, patriotycznym zgromadzeniu społeczeństwa miasta Mysłowic oraz licznych rzesz mieszkańców gmin sąsiadujących z Mysłowicami, którzy spontanicznie przyłączyli się do zbiórki pieniężnej – w sposób uroczysty wręczono Mysłowickiemu Batalionowi Saperów cenny sprzęt bojowy. Akt wręczenia sprzętu wojennego przez społeczeństwo przy udziale władz państwowych i Miasta, przerodził się tego historycznego dnia w narodową demonstrację Ślązaków objawiających zdecydowaną wolę przeciwstawienia się czynnie wrogowi, który pokusiłby się naruszyć granice Kraju.

Po mszy polowej odprawionej przez ks. prałata Matuszka, odśpiewano gremialnie hymn narodowy oraz pieśń „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...”

Na zakończenie uroczystości odbyła się imponująca defilada Mysłowickich saperów oraz przemarsz ze sztandarami wszystkich przybyłych na zgromadzenie organizacji i stowarzyszeń. Pod hasłem „wojsko ze społeczeństwem i społeczeństwo z wojskiem” w szeregach oddziałów saperskich ramię w ramię defilowały czwórki Mysłowiczan, wybranych spośród miejscowego społeczeństwa. Wraz z wojskiem maszerowali powstańcy śląscy, górnicy z Mysłowickiej Kopalni, harcerze oraz młodzież ze szkolnych hufców.

Po defiladzie odbył się wspólny obiad żołnierski z udziałem przedstawicieli władz i delegacji miejscowego społeczeństwa. W późnych godzinach tego dnia zabawa taneczna zorganizowana staraniem kadry oficerów i podoficerów batalionu saperów dla gości z Mysłowic – zakończyła budujący program nawiązania trwałej więzi społeczeństwa z wojskiem. Odtąd batalion saperów, przyjęty przez ogół mieszkańców miasta stał się jednostką wojskową na prawach obywatelskich Mysłowic.

Ta przysłowiowa garść wspomnień retro z tamtych lat niepokoju o istnienie, przed groźbą agresji ze strony szybko odradzającej się niemieckiej hydry spod znaku swastyki, dowodnie świadczy jak poważne były nastroje wśród Ślązaków i jak wspaniałą postawę zajęło społeczeństwo Miasta Mysłowic. Nie do pomyślenia było wówczas przyjęcie jakiegokolwiek dyktatu Hitlera naruszającego status quo państwowości Polski. Gdy wręczano nam sprzęt wojenny w Mysłowicach, Polska była już wtedy otoczona półksiężycem od płn. zach. i płd. Nie istniała już Czechosłowacja. Niemcy szantażem, nachalnie wymuszali przyjęcie przez rząd polski warunków odstąpienia Gdańska i przecięcia Pomorza polskiego eksterytorialną autostradą. W tym napiętym okresie gry dyplomatycznej, naród polski zdecydowanie poparł nasz rząd i jego kategoryczne „Nie!” Na Śląsku, przy stale otwartych granicach, dla naszych polskich robotników, zatrudnionych u Niemców, sukcesywnie napływały aktualne wiadomości o przygotowaniach po tamtej stronie granicy – do wojny. Ślązacy wytrzymali psychicznie narastające napięcie, byli przygotowani na walkę z odwiecznym wrogiem. W niespełna 3 miesiące od podniosłej uroczystości w Mysłowicach – 1 września 1939 r. Niemcy uderzyli na Polskę. Jak się okazało był to początek II wojny światowej. W dramatycznej, nierównej walce Polska uległa siłom przemocy – przegrała narzuconą wojnę – utraciła swą państwowość. Nim wrzesień 1939 r. dobiegł końca, naród polski znalazł się w okowach niewoli. Tragiczną klęską zakończyła swój byt wspaniała armia polska, która bohatersko do końca stawiała czoła przeważającym siłom nowocześnie uzbrojonej armii wroga.

Rozpaczliwe zmagania armii polskiej – pieszo konnej i niedozbrojonej, prowadzonej w odosobnieniu w dniach września 1939 r. z olbrzymią nawałą najeźdźcy, operującego w non stop ofensywie masami czołgów i lotnictwa, dotąd jest tematem dociekań przebiegu tej nierównej wojny. Z perspektywy czasu trwania II wojny światowej i porównań konfrontacji zbrojnych na poszczególnych teatrach działań, niezaprzeczalnie wynika, że w kampanii wrześniowej żołnierz polski wykazał niezwykły hart, wolę walki i bezprzykładne męstwo. Rażące dysproporcje sił i środków walki wyrównywał żołnierz polski swą bojową postawą, postawą ofiarnie-ambitnie do końca w spełnianiu swego obowiązku żołnierskiego. Armia polska zmusiła wroga do rozwinięcia jego wszystkich sił użytych przeciw Polsce, zadała Niemcom znaczne straty w ludziach i sprzęcie, zdołała rozeznać doktrynę prowadzenia wojny nowoczesnej, niestety w warunkach „siła złego na jednego” losy Polski były przesądzone. Utrudzony ponad siły, stałymi marszami nocą po bezdrożach i lasami, żołnierz polski stawał za dnia do walki na straconych pozycjach, przeskrzydlanych zmotoryzowanymi zagonami nieprzyjaciela.

Po stoczonych walkach opóźniających, dzień po dniu musiano się cofać dalej na wschód. Wojska Grupy Operacyjnej „Śląsk” nie pobite, a na rozkaz opuściły już 2.IX. Górny Śląsk i w nieustannych walkach odwetowych przemierzyły pieszo ponad 400 km pod Tomaszów Lubelski, gdzie dnia 20.IX. w kotle okrążenia po dramatycznej walce z braku amunicji artyleryjskiej i dla broni maszynowej, zakończyły swe istnienie. Wielu żołnierzy Ślązaków zdołało po kapitulacji przedrzeć się poprzez Rumunię i Węgry do Francji. Mnie się to niestety nie udało. Na zakończenie mych przydługich wspomnień z Września, pragnę osobno uhonorować działalność bojową wspaniałego batalionu saperów śląskich powstałego w garnizonie Mysłowic, którym miałem szczęście żołnierskie dowodzić podczas tej dramatycznej wojny o honor, wolność i istnienie napadniętej Polski. Batalion Saperów Mysłowickich przyrównałem symbolicznie do niezwykłej „komety”, która pojawił się, zabłysnął jaskrawym blaskiem i znikł z firmamentu na zawsze, pozostawiając trwały ślad swej działalności dla historii i sławy oręża polskiego oraz dla potomności śląskiej społeczności prastarego polskiego grodu Mysłowice. Był to batalion w swym składzie złożony całkowicie z żołnierzy: oficerów, podoficerów i saperów produkcji szkoleniowej podczas 20-lecia niepodległej Polski. Kadra zawodowa batalionu oficerska i podoficerska, uzupełniona z mobilizacji spośród rdzennych Ślązaków była pod względem fachowym bez zarzutu, pod względem dowodzenia i troski o żołnierza na wysokim poziomie.

Zmobilizowani w trybie „natychmiast” saperzy z rezerwy pochodzili z Górnego Śląska oraz z Zagłębia Sosnowieckiego. Były to roczniki przeszkalane na okresowych ćwiczeniach letnich. Znali oni swe rzemiosło saperskie wystarczająco dobrze w zakresie minerstwa, budowy mostów i fortyfikacji polowej. Stanowili zdyscyplinowany zwarty batalion saperski. Po raz pierwszy w działaniach wojennych, gdy wojska polskie opuszczały Śląsk, wykazali się sprawnością wykonania zniszczeń mostów na rz. Przemszy na odcinku od Mysłowic po Oświęcim.

Na szlakach odwrotu 23 Dywizji Piechoty Śląskiej saperzy batalionu wykonywali niszczenia mostów i dróg dla opóźniania w ruchu nacierającego nieprzyjaciela. Były to bojowo trudne zadania. Odpalanie zaminowanych obiektów odbywały się w obliczu nieprzyjaciela, a wycofywanie się tzw. odpalaczy nie zawsze było szczęśliwe.

Największym wyczynem technicznym wykonanym przez 23 Batalion Saperów Śląskich, w niezwykle trudnej sytuacji bojowej dokonany został dnia 11.IX. podczas bitwy „być albo nie być” wojsk Śląskiej Grupy Operacyjnej pod Osiekiem. Zadaniem batalionu saperów było zapewnienie przeprawy przez Wisłę pod Baranowem Sandomierskim, w terminie do zmierzchu tego dnia, zbudowaniem mostu głównie dla artylerii całej Grupy Operacyjnej. Szczegółowy opis tej akcji zawarty jest w mym artykule, jaki w ozdobnej szacie przekazaliśmy dla potomności do muzeum Miasta Mysłowic. Jak się okazało, była to jedyna na miarę operacyjną, udana przeprawa przez Wisłę podczas naszej wojny obronnej 1939 roku.

Po całodziennej krwawej walce pozycje pod Osiekiem zostały przez Polaków utrzymane, a saperzy zdołali na czas zbudować most polowy. W ciągu nocy z 11/12.IX. przeprawiono całą artylerię, wojska 2-ch dywizji oraz tabory bojowe Grupy Operacyjnej „Śląsk”. W ten sposób Armia „Kraków” mogła nadal działać, wycofując się za San do obrony C.O.P.-u. Ówczesne władze polskie za uratowanie G.O. „Śląsk” odznaczyły Mysłowicki 23 Batalion Saperów Śląskich najwyższym wojennym krzyżem orderu Virtuti Militari V klasy na sztandar. Był to jedyny batalion saperów spośród oddziałów saperskich jakie wzięły udział w wojnie obronnej Września 1939 r. odznaczony tym orderem.

W moim odczuciu sukces 23 Batalionu Saperów Śląskich pod Baranowem związany jest ściśle ze wspaniałą postawą patriotyczną społeczeństwa Mysłowic wraz z okolicą miasta, które natchnęło nas wszystkich żołnierzy tego batalionu duchem zdecydowanej – nieustępliwej walki z wrogiem Polaków. Wtedy – pod Osiekiem i nad Wisłą, żołnierze Ślązacy we wspólnym wysiłku odparcia ataków Niemców, pewnych już zwycięstwa, wykazali się bezprzykładnym męstwem i uporem w walce.

Rano dnia 12.IX. Niemcy mogli stwierdzić, że wojska polskie spod Osieka znikły, a w miejscu przeprawy przez Wisłę nie było śladu mostu, po którym przeprawiły się wojska i ich sprzęt bojowy – Ślaskiej Grupy Operacyjnej.

Obywatelu Prezydencie nie mogłem oprzeć się chęci napisania, chociażby w skrócie, fragmentów z mych wspomnień okresu końcowych lat trzydziestych, kiedy to Europa, wytrącona z równowagi ustalonej traktatem wersalskim przez Hitlera, zaledwie w 20 lat po I-wszej wojnie światowej, zbliżała się ku nowej wojennej zawieruchy. Niespodziewanie dla mnie, losy przebiegu mej służby wojskowej jako oficera saperów służby stałej, chyba w związku z narastającym zagrożeniem ze strony hitlerowskiej III Rzeszy, skierowały mnie na Śląsk, gdzie z początkiem 1937 r. objąłem stanowisko dowódcy saperów w 23 Dywizji Piechoty Śląskiej z równoczesnym przydziałem na dowódcę nowo formującej się jednostki saperskiej przy tej dywizji, z dyslokacją w nowym garnizonie wojskowym w Mysłowicach. Teraz z odległości 40-u przeszło lat, moje przeżycia jakie spędziłem wówczas na Śląsku tak intensywnie i docelowo w zakresie służby wojskowej, zaliczam do najwspanialszych lat w mej służbie oficerskiej. Przylgnąłem wtedy całym sercem do wspaniałych Ślązaków – żarliwych Polaków, a do społeczeństwa Mysłowic w szczególności. Znaleźliśmy bardzo szybko wspólny cel – szykowanie się obronnie na wypadek wojny z Niemcami. Razem ze Ślązakami twierdziłem wówczas i mówiłem wszem i wobec, ze wojny z Niemcami nie unikniemy. Lud śląski doskonale znał mentalność Niemców, mówili wtedy: „Oni są znów przy broni. Oni ruszą na podboje. Oni Polaków nienawidzą, a utracony G. Śląsk mają solą w oku” Kto czytał wówczas książkę na czasie „Ziemia gromadzi prochy” i zajrzał do „Mein Kampf” mógł przewidzieć, że Polska była dla Hitlera następną pośrednią przeszkodą do realizacji jego światoburczych planów podboju świata. Hitler nienawidził Polaków i bał się Słowian, którzy potrafią przeciwstawić się Niemcom.

Obywatelu Prezydencie jako b. dca Mysłowickiego 23 Batalionu Saperów Śląskich oraz w imieniu żołnierzy tego batalionu pragnę gorąco podziękować przede wszystkim za włączenie nas kombatantów do patriotycznej-ofiarnej-wspaniałej społeczności Miasta Mysłowic z którym jesteśmy trwale związani dziejowo. Serdeczny oddźwięk Obywatela Prezydenta na nasz akces nawiązania łączności z Miastem wysoko sobie cenię. Zaszczycony cennymi upominkami od miasta Mysłowic składam Obywatelowi Prezydentowi żołnierskie podziękowania. Wszystkie – są o wartości historycznej, szczególnie unikalny talerz artystycznie wykonany z herbem Mysłowic w pośrodku z zapisem 600 lecia istnienia prastarego grodu polskiego Śląska.

Łącze wyrazy szacunku wraz z serdecznymi żołnierskimi pozdrowieniami i życzeniami owocnych wyników w osiągnięciach Obywatela Prezydenta nad rozwojem Miasta Mysłowic i dobrobytem jego mieszkańców.

 

Marian Skierczyński
ppłk. Saperów w st. sp,
b. dca Mysłowickiego 23 Bsap, Śląsk.
b. komdt. Garnizonu Mysłowice