2011

Magia starego kina od kuchni

Zajrzeliśmy do operatorni kina „Znicz”. W pracy starych projektorów odbija się echo legendarnych filmów. Po bilet na „Biały kanion” stało się... dniami.

 

Terkot starego projektora słychać jeszcze przed drzwiami. To odgłos kręcącej się taśmy filmowej. W tym dźwięku odbija się echo dzieciństwa, klimat starego dobrego „Rio Bravo”, spektakularnych „Krzyżaków” czy „Białego kanionu”. Na bilet na niego Jan Ziemba 3 dni polował przed kasą „Znicza”. Dziś jest tu kinooperatorem i sam puszcza filmy. Średnio 3-4 w miesiącu, ale za to głównie dla tych, którzy spragnieni są magii starego kina. A ta najlepiej smakuje tam, gdzie widzowie normalnie wstępu nie mają. Od kuchni...

 

Jan ZiembaJan Ziemba przy projektorach ma ręce pełne pracy.
Kiedy jeden wyświetla pierwszą rolę taśmy filmowej, on nawija kolejną na drugie urządzenie.
Fot. Monika Chruścińska

 

- Kin pracujących na takim sprzęcie, jak ten pozostało już niewiele – pokazuje nam dwa wielkie projektory stojące pośrodku operatorni Ziemba. Zielonym molochom stuknęła już 30-tka. Kinooperator ma tu ręce pełne roboty, nie to co w multipleksie. Ale na tym właściwie polega czar tego miejsca.

 

obiektywA to obiektyw panoramiczny...
Fot. Monika Chruścińska

 

- W nowoczesnych kinach panuje inna technologia – opowiada pan Jan. - Na każdy film składa się kilka taśm 35 mm (film 90-minutowy to 6 taśm – przyp. Red.). Kinooperatorzy montują je w jedną, nawijaną na plater, przypominającą dużą okrągłą płytę, i przewijają przez projektor, który wyświetla film od początku do końca. Dalej mogą iść już czytać książkę. W „Zniczu” jest inaczej.

 przewijarkaPrzewijarka przewija taśmę z rolki na szpulę. Pracuje głośno i szybko
Fot. Monika Chruścińska

 

Ziemba bierze do ręki okrągłe pudło, wyciąga z niego taśmę. - Trzeba ją nawinąć na szpulę – mówi. W przedsionku projektorni stoi na biurku przewijarka. Dwie tarcze – na jedną nakłada taśmę, na drugą szpulę, Pracują głośno i szybko. Najwięcej roboty jest jednak przy samych projektorach.

tasmy... i taśmy w specjalnych pudłach
Fot. Monika Chruścińska

 

- Kiedy jeden projektor wyświetla pierwszą rolę taśmy, Ziemba bierze następną, nawija i zakłada na drugi projektor. I tak 6-8 razy, zależy jak długi jest film. Tylko okienka, z których pada światło na salę kinową, zdradzają pracę projektorów. - Widz momentu przełączania jednego urządzenia w drugie, gołym okiem nie dostrzega – zapewnia Ziemba. Tylko on musi wypatrywać małych znaczków na taśmie filmowej, które dają sygnał, że czas włączyć drugi projektor.

 

Jan ZiembaJan Ziemba
Fot. Monika Chruścińska

 

- Kiedyś były cztery takie kina w Mysłowicach – wylicza kinooperator. Budynek po pierwszym, „Piaście” na Rynku, miasto wyburzyło wraz ze wschodnią pierzeją. W lokalu po „Adrii” na Grunwaldzkiej siedzibę ma wypożyczalnia filmów. - To dobrze, że duch X muzy, choć w minimalnym stopniu został zachowany – mówi Ziemba. Po „Kosmosie 2” w Wesołej, ma być w przyszłości ośrodek kultury. „Znicz” jest ostatnim kinem w mieście, gdzie jeszcze wyświetlane są filmy. Seanse zamawiają seniorzy, projekcje bajek – szkoły i przedszkola. 2-3 razy w miesiącu.

 

- Mam sentyment do tego kina. Przychodziłem tu jeszcze jako dziecko, potem młodzieniec – opowiada pan Jan. Za biletem stało się nieraz godzinami. Czasem na marne. - Kasjerka wywieszała kartkę „Biletów brak” i zasuwała okienko. Marzę, by jeszcze zobaczyć tu kiedyś taki widok.

 

Monika Chruścińska

 

Dziennik Zachodni – Tygodnik Miejski – Mysłowice, 17 czerwca 2011 r. nr 24

 

dziennizachodni.pl

Pliki cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.