2019

Przemysł (część 1)

 

Przemysł na przełomie XIX i XX wieku to jedna z najważniejszych dziedzin gospodarki człowieka.

 

Powstał w końcu XVIII wieku w Anglii, ale bardzo szybko pojawił się na Górnym Śląsku. Przypomnijmy, że nasz region to drugie miejsce na świecie, gdzie pojawił się przemysł.

 

Powstawały kopalnie, huty, fabryki. Zaczęło więc gwałtownie zmieniać się oblicze wschodniej części Górnego Śląska. Szybko zaczęły się rozwijać stare osady (przykładem są tu Katowice), a w lasach zaczęto budować nowe. Przykładem niech będzie Nikiszowiec i Giszowiec. Zaczęto budować bite drogi i linie kolejowe. Dzięki temu cały region przeszedł prawdziwą metamorfozę. Trzeba przypomnieć, że na przełomie XIX i XX wieku był jednym z najnowocześniejszych regionów na świecie.

 

Kopalnia „Nowa Przemsza” w Brzezince na początku XX wieku.
Dziś istnieje tylko budynek dyrekcji, przebudowany na mieszkalny.
Stara pocztówka opublikowana w książce

„Kopalnia Węgla Kamiennego Mysłowice 1837-2002”

 

Jedną z najstarszych dziedzin przemysłu było w naszym regionie górnictwo. Warto więc na chwilę zatrzymać się nad warunkami pracy górników w okolicy Mysłowic na przełomie XIX i XX wieku.

 

Kopalnie w naszym rejonie powstawały dosyć wcześnie. W niedalekich Murckach wydobywano węgiel już w XVII wieku, na terenie Larysza i Hajdowizny w XVIII wieku. Te pierwsze kopalnie bardziej przypominały biedaszyby niż dzisiejsze zakłady wydobywcze. W późniejszym czasie powstało bardzo wiele małych kopalń, które już miały własne szyby i inne urządzenia charakterystyczne dla kopalń. Przykładem może być kopalnia „Józefa” w Kosztowach. Jednak po kryzysach gospodarczych lat 70. XIX wieku część z nich upadła, a część została wchłonięta przez większe kopalnie, jak w przypadku wyżej wymienionej kopalni przez kopalnię „Nowa Przemsza” (oryg. „Neu Przemsa”) w Brzezince. Przełom XIX i XX wieku to czas większych kopalń.

 

Górnik pracował w omawianym czasie 12 godzin na dobę, tak jak i w innych działach przemysłu. Obowiązywał sześciodniowy tydzień pracy. Z zasady niedziele były wolne. Do i z pracy górnik chodził pieszo. Co prawda istniały w okolicy linie kolejowe, jednak do najtańszych one nie należały. Dlatego opłacało się chodzić na piechotę. Warto też podkreślić, że w omawianym czasie zbyt daleko do kopalń nie było. 3-5 kilometrów. Oczywiście do Mysłowic na kopalnię chodzono wzdłuż Przemszy, a z Morgów wędrowano trasą przez las, gdzie teraz biegnie tzw. Morgostrada, czyli Obrzeżna Zachodnia. Uczęszczano też trasą, która jest osią Mysłowic do dziś, czyli bitą drogą Oświęcimska-Ziętka-Brzezińska-Kosztowska. Po drodze była kopalnia „Nowa Przemsza”.

 

Przy okazji warto zrobić małą dygresję. Feministki dziś głośno mówią o tym, że kobiety były niedoceniane i nic nie znaczyły. Jeżeli więc górnik (albo inny robotnik) pracował 12 godzin i musiał dojść i przyjść z pracy, to w domu nie było go 14-16 godzin na dobę. Musiał być więc bardzo wyraźny podział obowiązków. Nie było wyjścia. Kobiety zawodowo nie pracowały. Ale też rola kobiety nie była taka, jaką nam przedstawiają wojujące panie. Ta rola to nie tylko pranie, sprzątanie, gotowanie. Choć to też było ważne. To przede wszystkim zarządzanie rodziną. To decydowanie na co będą przeznaczone pieniądze, które zarobił mąż. Warto sobie to uzmysłowić. Mąż to głównie sponsor rodziny. W gruncie rzeczy zarządzającą była kobieta. Do tego dbała o wychowanie dzieci. Była na miejscu, więc widziała wszelkie niewłaściwe zachowania. I stosownie reagowała. Tylko w sytuacjach najtrudniejszych odwoływała się do ręki męża. Zresztą ten raz w tygodniu robił rozrachunek i była „wypłata”. Pasem. Matka wpajała też ważne zasady i wartości. Dziś kobietom wmówiono wiele rzeczy. Także to, że lepiej jest pracować (nie użyję tu słów, które mi się pchają na usta, żeby to dosadniej nazwać), czyli (jak to ładnie nazwano) robić karierę zawodową. I wkradł się chaos. Prawie nikt nie wychowuje dziś dzieci, gdyż wszyscy są zbyt mocno zmęczeni. Odbija się to od razu na otaczającym nas świecie. Wystarczy popatrzeć na popisane mury i zachowanie części naszej młodzieży. Ale to inna sprawa.

 

Na kopalniach z zasady pracowali tylko mężczyźni. Choć zdarzały się czasem wyjątki. Dopiero I wojna światowa zmieniła tą zasadę. Mężczyźni poszli na wojnę, a jeńców wojennych nie było tak wielu, by ich wszystkich zastąpić. Stąd na kopalniach pojawiły się kobiety. Oczywiście do najcięższych prac wykorzystywano jeńców, jednak resztę wykonywały panie. Poza tym przez cały wiek XIX w kopalniach pojawiało się coraz więcej maszyn, w tym takie, które pchały wózki z urobkiem.

 

Tomasz Wrona

 

Co Tydzień nr 8, 21 – 27 lutego 2019 r.

cotydzien

 

 

 

Pliki cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.