2009
Przyroda wokół nas
Po ataku zimy
Zima zaskoczyła totalnie i na całego. Do tego, że zaskakuje drogowców już zdążyliśmy się przyzwyczaić. To, że skalą swoich ataków zaskakuje służby odpowiedzialne za usuwanie skutków katastrof nieco trudniej się przyzwyczaić. Z drugiej strony katastrofa to nagłe i niespodziewane wydarzenie o trudnej do przewidzenia skali zagrożenia i dlatego czekając na ratunek można jakoś usprawiedliwić opieszałych ratowników.
Totalne zaskoczenie
Ale w ciągu tych kilku październikowych dni najbardziej zaskoczone zostały drzewa, które nie zdążyły zrzucić liści. Co więcej, większość gatunków, które ostatnio sprawdzałem nie zdążyła nawet wytworzyć warstwy, która odcina ogonek wraz z blaszką liściową od gałązki. To dlatego wiele drzew wciąż cieszy oczy żywą zielenią. Wśród gatunków, które teraz zasługują na szczególną uwagę są jesiony wyniosłe. To konar tego drzewa prawie zabił dwoje turystów w Zakopanem. Warto wiedzieć, że jest to gatunek o bardzo łamliwych gałęziach, które im starsze, tym częściej łamią się niespodziewanie. Z drugiej strony to drzewo krótko zielone, czyli zrzucające liście najwcześniej. A skoro ono tego nie zrobiło i w skutek okiści zła mało się, to stanowi pewien problem dla służb miejskich. Po prostu trzeba zrobić totalny przegląd wszystkich drzew w przestrzeni publicznej, aby dmuchając na zimne ustrzec się podobnej tragedii. Poza jesionem od okiści ucierpiały liczne magnolie, surmie zwane też katalpami oraz tulipanowce. Nawet mój prywatny został solidnie zmasakrowany. Za to gatunkiem odpornym okazała się robinia akacjowa. Będąc ostatnio w rejonie tak zwanego Trójkąta Trzech Cesarzy znalazłem przygięte niemalże do ziemi młode drzewka tego gatunku, ale nie złamane.
Dereń z Promenady Poza drzewami liście zachowały także liczne krzewy. Wśród nich na ulicy Promenada nader ciekawie prezentował się dereń biały. Białe to ma on oczywiście owoce. Za to blaszki liściowe są żywo zielone, jeśli chodzi o odmiany prawie dzikie. Zimą wyróżniają go ciemne, fioletowo-czerwone grube gałęzie. Barwa ta najsilniej zaznacza się na pędach jednorocznych. Sam gatunek pochodzi z Europy Wschodniej, Syberii, Chin oraz Korei. Ma on nader ciekawe przystosowanie do zimy. Otóż jego pączki liściowe nie są okryte łuskami. Jest to krzew bardzo wytrzymały na mrozy, który w chwili, gdy wybierze wolność może się rozrastać w sposób niekontrolowany. Owoce nie są jadalne. Czy są trujące dostępna mi literatura milczy.
Topola biała
Ponieważ w minioną sobotę wędrowałem wzdłuż Czarnej Przemszy bez trudu znajdywałem okazy drzewa charakterystycznego dla lasów łęgowych. Jest nim topola biała. Wyróżnia ją dłoniasty, prawie klonowaty kształt blaszki liściowej. Jest ona z wierzchu ciemnozielona, lśniąca zaś od spodu, pokrywa ją gęsty wojłokowaty kutner. Taki niemalże modelowy kształt miały liście drzewka sfotografowanego na prawym brzegu Czarnej Przemszy opodal skrzyżowania z linią tramwajową. Kiedy drzewo jest pozbawione liści możemy je odróżnić po charakterystycznych romboidalnych przetchlinkach na powierzchni kory.
Jako źródło drewna nie sprawdza się, ponieważ akurat ten jej produkt jest wybitnie złej jakości. Tym nie mniej warto wiedzieć, że pomimo skłonności do szybkiego próchnienia drewna samo drzewo może żyć nawet 150 lat. Istnieje szereg odmian tego gatunku, ale tutaj znalazłem go w najbardziej typowej. Poza tym tworzy mieszańce z topolą osiką i tutaj jest już bardzo szerokie pole do popisu dla licznych form zmienności. Na zakończenie warto wspomnieć, że nasza bohaterka to niezłe ziółko. Zbierane wczesną wiosna pączki między innymi obniżają poziom złych metabolitów w organizmie. No to byle do wiosny.
Piotr Grzegorzek
Kustosz Muzeum w Chrzanowie www.muzeum.chrzanow.pl
Co Tydzień nr 42, 22 -28 października 2009 roku








