2009-2010
Przyroda wokół nas
W cmentarnej ciszy
Na nekropolii położonej przy skrzyżowaniu ulic Mikołowska i Oświęcimska trudno o cmentarną ciszę. Tym nie mniej będąc tutaj naszły mnie smutne refleksje. Wspominałem już o tym, ale strofowania nigdy dosyć. To co mam teraz do napisania być może nie wpisuje się w atmosferę tych świąt, ale jest znakomitą okazją do zwrócenia uwagi na nauki tego, którego narodziny świętowaliśmy.
Dwa cytaty
Aby zwrócić uwagę na pewne zjawisko pozwolę sobie zacytować te teksty. Oto pierwszy z nich - Na ... cmentarzach znikają napisy na płytach nagrobnych, złodzieje ogołaca ją mogiły z wszelkich metalowych detali, wandale wybijają fotografie zmarłych, pomniki coraz częściej zapadają się w ziemię. Nikt nie dogląda cmentarnego drzewostanu, a przewracające się ze starości drzewa tnie się bezpośrednio na grobach, niszcząc kolejne pomniki. A teraz drugi fragment pewnego obszernego artykułu - Wiele starych nagrobków po prostu się sypie. lub zapada w ziemię. Pewnie brak środków na ich renowację. Jednak, czy ktokolwiek widzi w ogóle taką potrzebę? Wiele ... rodzin musiało zostawić groby swoich przodków repatriując po wojnie do... Celowo wykropkowałem informację o jaki naród i kraj chodzi, którego obecni mieszkańcy mają w takim poszanowaniu pozostałości poprzedników. Tak oczywiście pisze Mariusz A. Roman ubolewając nad dewastacją polskich nekropolii na Litwie. Niestety, zapewne to samo mógłby napisać Niemiec szukający grobów swoich przodków gdziekolwiek na zachód od Przemszy. Tedy czy aby na pewno mamy moralne prawo do kamieniowania nie tylko litewskiej jawnogrzesznicy.
Trzy przykłady
Cmentarze się przepełniają, nie ma miejsca na kolejne pochówki. Trwają uporczywe poszukiwania sposobów efektywnego upakowywania zmarłych na terenach, które eufemistycznie zwiemy miejscami wiecznego spoczynku, chociaż już po kilkudziesięciu latach, możemy szczątki brutalnie przekopać, aby zrobić miejsce dla kolejnego zmarłego, bo tak stanowi prawo.
W Mysłowicach najbardziej wstrząsające wrażenie sprawił na mnie pozbawiony krzyża nagrobek Josepha Wintera, który być może spoczywa pod tymi trzema drzewami. Teraz w pobliżu urządzono śmietnik. To co, że zmarł na początku drugiej połowy XIX w. A to, że był nie byle kim świadczą napisy na kolejnych ścianach tego nagrobka.
Przy południowej ścianie cmentarza znajduje się szereg kolejnych anonimowych mogił. Zapewne wkrótce znikną. A jedna z nich wyróżnia się tym, że porasta ją zwarty łan kopytnika. Zasadniczo jest to bylina z lasów liściastych. Wyróżniają ją nerkowate liście na pełzających łodygach.
Ciemnobrązowe kwiaty skrywają się w ściółce. Gatunek ten jest zapylany przede wszystkim przez trzmiele. Gatunek ten ma bardzo mocny zapach, kojarzący się z imbirem. W Polsce nie jest rośliną zagrożoną, chociaż istnieje obecnie spore zapotrzebowania na nią jako surowiec zielarski. Może też być uprawiana jako roślina okrywowa tam, gdzie zakładanie trawnika nie ma sensu. W tym miejscu kopytnik nie wychodzi poza wyznaczone mu ramy a pośród niego stoi wypalony znicz. Tedy jest pewna nadzieja na to, że ten pochówek się uchowa.
Podobna sytuacja panuje w miejscu położonym na lewo od głównej bramy. Tu znajduje się inna anonimowa mogiła w całości porośnięta bluszczem. Tworzy on na niej intrygującą zieloną kopkę. Być może ktoś dba o to miejsce pochówku skoro roślina trzyma się konsekwentnie w obrębie obramowania. Wypalony, niebieski znicz też wskazuje na taką możliwość.
A na zakończenie, po tym kuble zimnej wody w ten ciepły czas życzę miłego początku Nowego Roku.
Piotr Grzegorzek
Kustosz Muzeum w Chrzanowie www.muzeum.chrzanow.pl
Co Tydzień nr 52, 30 grudnia 2009 – 6 stycznia 2010








