2019
Pamięć o Albinie Wyspiańskiej
W czerwcu 1973 roku w „Dzienniku Polskim” ukazał się artykuł „Ciotka Albina” Krystyny Zbijewskiej. Jest to relacja ze spotkania z Zofią Ryncarzową w jej mysłowickim mieszkaniu. Zofia to bratanica Albiny Wyspiańskiej, kuzynka Stanisława Wyspiańskiego. Redaktor Zbijewska w tym artykule napisała: „Na starym tutejszym cmentarzu wśród zarosłych trawą nagrobków, widnieje płyta z napisem: <<Albina Wyspiańska 13 I 1843 31 X 1931>>.”
W roku 2007, w setną rocznicę śmierci Stanisława Wyspiańskiego, wybrałam się na cmentarz przy ulicy Mikołowskiej. Dokładnie przyglądnęłam się grobom. Żaden nie był miejscem spoczynku Albiny Wyspiańskiej. Natrafiłam na grób Janiny Ryncarz, córki Zofii i Romana, zmarła w 1963 roku.
Od administratora cmentarza nic się nie dowiedziałam, nie ma grobu Albiny Wyspiańskiej i koniec rozmowy. Ksiąg z tego okresu też nie ma – spłonęły. Tak mnie zbywał. Były tylko od 1943 i nawet przymuszony przeze mnie zaczął przeglądać. Ale nic z tego nie wynikło. Ani nie zdołał ustalić gdzie był grób, ani kto teraz na tym miejscu jest pochowany.
Idąc śladem Albiny, oczywiście wybrałam się do Bochni. Serdeczne rozmowy z pracownikami muzeum wzbogaciły moją wiedzę o mysłowiczance. Pani kustosz Janina Kęsek włożyła mi do rąk książkę „Z dziejów fotografii bocheńskiej”, wpisała do niej dedykację: „z podziękowaniem za pamięć o Albinie”. Zorganizowała spotkanie z panem Władysławem Krcilem, od niego otrzymałam fotografie Albiny. Dyrektor Muzeum w Bochni Jan Flasza zaprosił mnie z wykładem. W śnieżny listopadowy dzień mówiłam także o mysłowickim wątku w życiu Albiny. Słuchali licznie przybyli bochnianie, również wiekowi, stryjeczni kuzyni Stanisława Wyspiańskiego.
Staś gra w karty, które sam narysował. Rysunek Sylwii Zielińskiej lat 13. MCK Mysłowice
W świetnym bocheńskim Muzeum pani Grażyna Potępa poznała mnie z panią Felicją Wieczorek, która w Mysłowicach przez długie lata dbała o grób Albiny. Znakomita mysłowiczanka, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, okazała się interesującą rozmówczynią. Była nauczycielką języka polskiego i łaciny w Liceum Medycznym, kiedy „Wesele” Wyspiańskiego omawiała, to prowadziła uczennice na jej grób. Uczyła młodzież tego, czego w podręczniku nie znaleźli. Bardzo jestem jej wdzięczna za informacje, za to, że chciała kultywować pamięć o Albinie Wyspiańskiej.
25 października 2007 pani Felicja napisała do mnie: „O istnieniu grobu Albiny Wyspiańskiej dowiedziałam się od pani Zofii Ryncarzowej, u której, jak Pani wie, siostra ojca artysty spędziła ostatnie lata swego życia. Miałam przyjemność mieszkać w sąsiedztwie pp. Ryncarzów i wiele osobistych wspomnień dotyczących Stanisława Wyspiańskiego i pani Albiny wysłuchałam. Podczas studiów filologii polskiej na UJ w Krakowie zaszczepiono mi fascynację twórczością wspomnianego artysty, którą starałam się zainteresować moje uczennice. […] Opowiedziałam im, jak wielką rolę odegrała Albina Wyspiańska w kształtowaniu się osobowości przyszłego genialnego twórcy. Gdy powiedziałam, że jej grób znajduje się na mysłowickim cmentarzu, z wielkim entuzjazmem podjęły się opieki nad nim. Przez kilka lat chodziły ze mną na cmentarz przy ulicy Mikołowskiej po cyklu lekcji o „Weselu”, szczególnie przed 1 listopada porządkowałyśmy grób i jego otoczenie, świeciłyśmy lampki. Grób znajdował się w górnej prawej części cmentarza, miał obramowanie z ciemnego (patyna czasu?) kamienia, na pionowej czołowej płycie widniał napis śp. Albina Wyspiańska oraz daty urodzenie i śmierci. Piszę w czasie przeszłym, bo jednego roku grobu nie znalazłyśmy, przestał istnieć, tzn. w tym miejscu pochowano już kogoś innego. W administracji cmentarza poinformowano nas, że grób został sprzedany”.
Albina umarła osiem lat przed wybuchem II wojny światowej. Ryncarzowie czas okupacji przeżyli w Bochni, w Wolbromiu, w Przemyślu. Córka Maria w Bochni zaangażowała się w tajne nauczanie, wróciła z rodzicami do Mysłowic w 1945 i była nauczycielką w szkole nr 8. Późno wyszła za mąż, nazywała się Koziak. Syn Edward został aresztowany i zakatowany przez gestapo. Ślad po nim zaginął. W rozmowach Felicji Wieczorek z Zofią Ryncarzową wciąż wracał wątek wiary w powrót syna. Choć wojna dawno się skończyła, matka czekała na cud.
Po 1973 roku Zofia i Roman Ryncarzowie oraz Maria wyjechali do Bochni, opuścili Mysłowice na zawsze. Pamiątki przechowywane przez ciotkę Albinę, fotografie Franciszka Wyspiańskiego, portrecik kolorowy Ignacego – dziadka Stanisława Wyspiańskiego – trafiły do Muzeum Narodowego w Krakowie. A karty do gry wyrysowane przez Stasia? Nie ma ich w muzeum.
Zbijewska pisze: „Do śmierci kładła pani Albina kabałę kolorowymi kartami, jakie bratanek Staś Wyspiański wymalował swojej babci, w latach gdy mieszkały u Franciszka przy ul. Kanoniczej.
[…] Niestety, karty Wyspiańskiego wraz z całym dobytkiem państwa Ryncarzów zaginęły w czasie okupacji”. W bocheńskim muzeum słyszę, że karty nie zginęły, Maria Koziak podarowała je swojej chrześnicy Lidce, która była żoną lekarza w Tarnowskich Górach.
Rodzina Ryncarzów. Od lewej: Marysia, Edward, Janina, Zofia i Roman Ryncarzowie w mysłowickim mieszkaniu
Zofia Ryncarzowa umiera 13 listopada 1976 w wieku 84 lat. Roman Ryncarz zmarł 6 października 1979, przeżył lat 90. Maria Koziak z Ryncarzów, „długoletnia emerytowana nauczycielka szkoły podstawowej w Mysłowicach”, zmarła 20 kwietnia 1993. Pochowani zostali w grobowcu rodzinnym w Bochni na cmentarzu przy ulicy Orackiej. Mysłowicom o Albinie Wyspiańskiej przypomniał wiceprezydent Tadeusz Chowaniak, to z jego inicjatywy w centrum kultury odbyło się szereg imprez upamiętniających setną rocznicę śmierci Stanisława Wyspiańskiego. W pracowni plastycznej MCK pani Urszula Stodółkiewicz-Flak – człowiek wielkiego talentu i serca – zorganizowała konkurs na rysunki obrazujące dzieciństwo Stanisława Wyspiańskiego. Była wycieczka do Krakowa i Bronowic, spotkanie z panią Marią Rydlową. Pani kustosz, widząc gromadkę dzieci z Mysłowic i ofiarowane jej wydawnictwo „Mysłowiczanka: Albina Wyspiańska”, powiedziała: „była to mądra i dobra kobieta”.
Rozmawiałam z wiceprezydentem Tadeuszem Chowaniakiem 28 listopada 2007 roku o upamiętnieniu Albiny Wyspiańskiej ulicą, o wmurowaniu na murze cmentarnym tablicy informującej, że tu została pochowana, o umieszczeniu tablicy na budynku przy ulicy gdzie mieszkała. Nie spotkało się to z akceptacją ówczesnych radnych ani ówczesnego prezydenta.
Kiedy w całej Polsce przystąpiono do dekomunizacji miast, w sprawie nadania ulicy Albinie Wyspiańskiej skierowałam list do prezydenta Edwarda Lasoka. Jeden z akapitów brzmi: „O jej związkach z Mysłowicami opowiadałam w waszym centrum kultury w setną rocznice śmierci poety. Był listopad 2007 roku. A także w Bochni. Przesyłam wydawnictwo i folder, jaki wówczas towarzyszył spotkaniu. Wszelkich informacji na temat pobytu Albiny Wyspiańskiej w Pana mieście jestem gotowa udzielić jeżeli komisja nazewnictwa zechciałaby przeanalizować moją propozycję”. Nie zechciała. List polecony zaadresowany do prezydenta Edwarda Lasoka, wysłany 26 maja 2017 pozostał bez odpowiedzi.
Na najświeższej wystawie z okazji 150. rocznicy urodzin bratanka Albiny Wyspiańskiej – kiedy przyglądniemy się w Muzeum Narodowym wyeksponowanym dokumentom – dostrzeżemy także fotografie ciotki Albiny. Lubianej przez Wyspiańskiego ciotki, którą los na starcze lata przywiódł na śląską ziemię.
Czy obecni radni Mysłowic zechcą upamiętnić Albinę Wyspiańską, choć tak włączyć się w uroczystości ogólnopolskie, w świętowanie 150. rocznicy urodzin Stanisława Wyspiańskiego? Znów napiszę w tej sprawie list do prezydenta, zapytam Dariusza Wójtowicza: „Cóż tam, panie, w polityce?”.
Barbara Sikora
Co Tydzień nr 9, 28 lutego – 6 marca 2019 r.





