fot. Braks

Historia marki Braks i Szybu Bończyk rozpoczęła się w roku, w którym do Polski z wizytą przybył prezydent USA Bill Clinton, a w telewizji wyemitowano pierwszy odcinek serialu „Moda na sukces”. Był rok 1994. Bar serwujący smaczne i szybkie dania był swoistą nowością na lokalnym rynku gastronomicznym i jak się później miało okazać – strzałem w dziesiątkę. Amerykańskie skojarzenia nie pojawiają się przypadkowo. Okoliczności powstania gastronomii przy Szybie Bończyk i jej dalszy rozwój przypominają „american dream”.

 

Kto jeszcze pamięta, że dwadzieścia lat temu w Mysłowicach kończyła się autostrada z Krakowa? To przez Bończyk prowadziła główna droga w stronę kopalni Mysłowice. Ciągnęły tędy samochody ciężarowe po czarne złoto z Mysłowic. Właśnie przy tej drodze, w pobliżu wieży szybowej nieczynnego już wtedy szybu Bończyk, stanął Jelcz, popularny Ogórek – gastronomia na kołach. Nie było wtedy hipermarketu Real, salonu Forda ani marketu budowlanego Teks.

Jak tłumaczy Maciej Sikora, który od 1999 roku samodzielnie zarządza firmą, działalność została zapoczątkowana wspólnie z rodzicami. W nazwie do dzisiaj funkcjonuje Halina Sikora jako jedna z głównych założycieli. Dziś w prowadzeniu gastronomii pomaga Maciejowi jego żona Aneta, odpowiedzialna za sprawy kadrowe i organizacyjne. – Nasza decyzja była spontaniczna – wspomina Maciej Sikora. – Ten autobus stał wcześniej przy wylotówce z autostrady. Jego stan wymagał poważnego remontu, ale mimo wszystko zdecydowaliśmy się na zakup – dodaje.

Autobus trafił w ręce nowych właścicieli zimą. Wymieniono szyby, dokładnie uprzątnięto środek pojazdu, zainstalowano grill. Wiosną 1994 roku na Bończyku narodziła się Mała Gastronomia Auto Bar. Do dziś krążą legendy o wyjątkowym smaku tamtejszej kiełbasy z grilla. Mieszkańcy i przyjezdni mieli okazję korzystać z pierwszego baru fast-food w Mysłowicach. W menu: hamburgery, flaczki i piwo. W tle budynki i wieża szybu. Ale o tym trochę później.

Lata mijały. Zmieniające się przepisy i okoliczności wymusiły rozwój Małej Gastronomii. W 1999 roku autobus został zezłomowany. W jego miejscu stanął pierwszy stacjonarny lokal w postaci drewnianego pawilonu. W środku: stoliki, tablica z menu, a na zewnątrz namiastka pubu w dwóch kontenerach z melaminy. – W 1999 roku powstawał hipermarket Real. Gdy remontowano drogę, mieliśmy czas na wprowadzenie zmian – wspomina Sikora. Rok później – kolejne zmiany. Przy Bończyku zaczyna funkcjonować już Pub Braks. Nazwa lokalu została nadana niejako przez samych gości. W lokalu serwowano piwo Brax, dlatego ta nazwa przylgnęła do Auto Baru.

– Nazwa była zastrzeżona, więc w miejsce „x” pojawiło się „ks” – opowiada Sikora. Dwa lata później pub zyskuje nową bryłę. W lokalu odbywają się imprezy taneczne i karaoke. Kolejna zmiana elewacji nastąpiła w 2004 roku. Bryła pozostaje niezmieniona do dziś. Cztery lata później w miejsce pubu rusza restauracja – dzisiejsza mała sala bankietowa.

Dla właściciela Braksa przełomowy był rok 2006. To właśnie wtedy zapadła decyzja o zakupie budynków po nieczynnym już szybie Bończyk. – Chcieliśmy powiększyć ogród Braksa i zainteresowaliśmy się tymi terenami. Ich właściciel postanowił, że albo kupujemy całość: ziemia plus budynki, albo nic – wspomina Sikora.

Teren i budynki były zrujnowane. Wieża szybu i maszyna wyciągowa rozkradzione. Mimo to Maciej Sikora podjął ryzyko. Trzy lata trwało porządkowanie terenu i opracowanie projektu utworzenia w budynkach szybu kompleksu bankietowo-konferencyjnego. Pozwolenie na budowę uzyskano w 2009 roku. Dwa lata później pierwsi goście zaczęli odkrywać nową historię Szybu Bończyk. To nowe i niepowtarzalne miejsce na gastronomicznej mapie Górnego Śląska. Pierwsze sale bankietowe zostały urządzone w budynku dawnej transformatorowni. Kolejny budynek ma zostać oddany na przełomie 2014 i 2015 roku.

Marka Braks i Szyb Bończyk kojarzą się w naszym regionie również z działalnością charytatywną. Maciej Sikora od wielu lat wspiera inicjatywy społeczne, organizacje imprez sportowych, kulturalnych i czysto charytatywnych. To Braks jest sponsorem I-ligowej drużyny MOSiR Mysłowice. W Szybie Bończyk goszczą znani i lubiani. Mury kompleksu odwiedzili już między innymi wicepremierzy Bieńkowska i Piechociński. Przy ul. Bończyka bawią również zagraniczne delegacje i wiele znanych nazwisk.

Docelowo przy ul. Bończyka powstanie kompleks z salami bankietowymi, restauracją, winiarnią i piwiarnią. Być może doczekamy się również hotelu. Jak będzie wyglądać to miejsce za kolejnych 20 lat? Z całą pewnością znów będzie co świętować. Tegoroczne obchody zaplanowano na 25 kwietnia. Warto śledzić profile Braks i Szyb Bończyk na Facebooku. Właśnie tam będzie można zdobyć zaproszenia na 20-lecie firmy.

333

p4120079

Autor: Braks

Źródło: http://gazetamyslowicka.com/historia/miasto/2014/04/w-dwadziescia-lat-od-autobusu-do-kompleksu-bankietowego/

Pliki cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.